Znieść socjalistyczny kodeks pracy! Prawo musi regulować
jedynie czas pracy (tygodniową maksymalną ilość godzin pracy; wysokość dodatków
za pracę w nadgodzinach; ilość wolnych od pracy, w tym płatnego urlopu).
Pozostałe kwestie powinna określać umowa o pracę. Dziwi mnie np. dlaczego
istnieje coś takiego jak płaca minimalna, która oznacza, że poniżej określonych
kosztów pracodawca nie może zatrudnić pracownika. Określanie sztywnej płacy
minimalnej jest niekorzystna przede wszystkim dla
bezrobotnych, którzy, jeżeli nie mają żadnego dochodu, chcą podjąć każdą pracę,
a państwo im na to nie pozwala. Kompletnymi kretynizmami są: wypowiedzenia umów
i zapłata za czas choroby. Pracodawca musi mieć całkowicie pełną swobodę w
zwalnianiu i zatrudnianiu pracowników w każdej chwili, z każdego powodu (nawet
swojego kaprysu). Dla mnie ta zasada jest jedną z najważniejszych zasad,
dotyczących rynku pracy, a nawet całej gospodarki bez której nie da się
zbudować prawdziwego liberalizmu ekonomicznego. Wszelkie ograniczenia woli
pracodawcy w tej kwestii, stawiane odgórnie przez system prawny uważam za
bardzo złe. Natomiast zapłata pracownikowi za czas choroby w wysokości 80 proc.
wynagrodzenia przez pierwsze 33 dni zwolnienia oraz płacenie obowiązkowej
składki, z której finansowane są zasiłki za dłuższą chorobę uważam za monstrum
absurdu. Czemu w ogóle pracodawca jest zmuszony do płacenia pracownikowi, z
którego nie ma żadnej korzyści. To tylko w zupełnie nie wytłumaczalnej
przyczyny podnosi koszty pracy. Zresztą działa także na niekorzyść pracownika,
bo praktyka pokazuje, że po nawet krótkiej (i prawdziwej) chorobie zagrożony
jest zwolnieniem z pracy. Być może, jeżeli przez czas choroby pracownik
pozostawałby bez wypłaty, pracodawca tak chętnie nie wywalałby go z roboty.
niedziela, 24 grudnia 2017
piątek, 1 grudnia 2017
wpisanie do Konstytucji zakazu finansowania przez państwo deficytowych miejsc pracy
Wprowadzenie do Konstytucji przepisu zakazującego finansowania przez państwo nierentownych miejsc pracy stanowiłoby zaporę dla socjalistów w realizacji takiej polityki, gdyż zmiana Konstytucji wymaga uzyskania większej liczby głosów niż zwykłej ustawy.
Miejsca pracy muszą być produktywne. Dopłacanie do
jakichkolwiek podmiotów ekonomicznych generujących straty nie ma nic wspólnego
z racjonalną gospodarką. Taka polityka jest zupełnym zaprzeczeniem istoty
rynku. Przedsiębiorstwo czy kopalnia istnieje tylko po to, żeby przynosić zysk.
Jeżeli ponosi trwałe straty wyjściem jest tylko prywatyzacja albo likwidacja. Zupełnym
bezsensem jest np. płacenie górnikowi za wydobywanie węgla, jeżeli koszt jego
wydobycia przewyższa korzyści ekonomiczne, jakie ono przynosi. Tak samo jest również
w każdej innej branży- wzrost ilości pracowników nie powinien być spowodowany
zapewnieniem mu z tego tytułu jakiś preferencyjnych ulg. Miejsca pracy tworzone
przez państwo kończą się bowiem wraz z końcem pieniędzy na ten cel
przeznaczonych. Ekonomicznie wartościowy jest jedynie spadek bezrobocia, będący
efektem wzrostem gospodarczego.
piątek, 24 listopada 2017
6. Reforma emerytalna
- podwyższenie wieku
emerytalnego do 67 lat
Uzasadnienie:
Nie należało cofać reformy, podwyższającej wiek emerytalny
do 67 roku życia dla obu płci. Społeczeństwo popierając krótszą przymusowość
pracy, nie chciało przyjąć do wiadomości, że wcześniejsze odejście na emeryturę
spowoduje jej obniżenie o 60 proc. Nie jest również do końca prawdą, to w co
zdają się wierzyć ludzie, że każdy powinien sam decydować kiedy zakończyć
aktywność zawodową, bo przez całe życie płacił na
własną emeryturę. Niestety z naszej składki finansowane są także emerytury
obecnych emerytur, na co państwo rocznie przeznacza ok. 150 mld zł. W
przyszłych latach państwo będzie przeznaczało na wypłatę emerytur jeszcze
więcej niż obecne 150 mld zł z dwóch nie dających się zwalczyć przyczyn:
przedłużania się życia przeciętnego człowieka oraz wejścia w wiek emerytalny
pokolenia wyżu demograficznego okresu powojennego. Dla mnie osobiście mocno
rażące w dawnym wieku emerytalnym, było nierówne traktowanie pod tym względem
kobiet i mężczyzn. Kobiety nie powinny uzyskiwać prawa do emerytury wcześniej
niż mężczyźni, bo żyją znacznie dłużej (według GUS średnia długość życia w 2015
r. wyniosła dla kobiet 81 lat, dla mężczyzn tylko 72 lata). Kobiety też z
reguły przez pewną część życia zajmują się dziećmi, przez co mają krótszy staż pracy.
- likwidacja OFE wraz
z wypłatą klientom ich środków
- stworzenie w
miejsce OFE 40-letnich dobrowolnych lokat emerytalnych z oprocentowaniem 2,5%
powyżej inflacji
Uzasadnienie:
System OFE służył w dużej mierze dokapitalizowaniu rynków
finansowych. Po dokonanej w 2011 r. kradzieży prywatnych pieniędzy, polegającej
na przetransferowaniu z indywidualnych kont klientów OFE do budżetu państwa
kwoty 153 mld zł, istnienie OFE w ogóle straciło jakikolwiek sens. Proponuję
zatem całkowitą likwidację OFE wraz
wypłatą klientom reszty środków,
pozostających jeszcze w Funduszu. W miejsce OFE na rynku powinny powstać
40-letnie lokat emerytalne. Stopa oprocentowania lokat zależałaby od banku. W
państwowym BGK wynosiłaby 2,5% powyżej średniorocznej inflacji. Lokaty bankowe w
znacznie większym stopniu niż OFE realizowałyby interesy klientów, gdyż w przeciwieństwie do OFE zaoszczędzone przez
nich środki nie podlegałyby wcześniejszemu obiegowi finansowemu i od razu
wpływały na ich konta. Zaletą lokat w porównaniu z OFE byłaby także
dobrowolność oszczędzania. Każdy sam decydowałby czy oraz jaką część
zarobionych w danym miesiącu pieniędzy chce odłożyć na lokatę bankową.
czwartek, 5 października 2017
7. Przeciwdziałanie inflacji.
1/ stworzenie internetowej Centralnej Porównywarki Cen, obejmującego ceny produktów, sprzedawanych we wszystkich obiektach handlowych. Porównywarka miałaby charakter wyłącznie informacyjny. Jej celem nie byłaby więc regulacja cen, a jedynie poszerzenie wiedzy konsumenta o nich.
- rejestr sprzężony byłby z proponowaną również przeze mnie- Centralną Bazą Podatku VAT i Akcyzy, dzięki czemu ceny podawane w rejestrze i wyświetlane na stronie internetowej byłyby zawsze aktualne.
2/ wprowadzenie kar finansowych dla banków i instytucji finansowych za udzielenie kredytu lub pożyczki niespłaconego przez klienta. Kary finansowe dla instytucji udzielających kredyty i pożyczki nie dotyczyłyby kredytów mieszkaniowych ani pożyczek lub kredytów udzielonych przedsiębiorcy w związku z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą. Zakazanie istnienia tzw. chwilówek i innych tego typu firm udzielających pożyczek bez żadnej oceny stopnia wiarygodności kredytowej.
- kara wynosiłaby 0,5% kwoty
udzielonego kredytu wraz z wynikającymi z umowy prowizjami i innymi opłatami
oraz łącznie ze spłaconymi przez klienta odsetkami. Stopa procentowa kary ulegałaby
podwyższeniu o procentowy wzrost stopy kredytu. Przykład: Stopa kredytu wynosi
10%, kara finansowa-0,5%. Stopa kredytu wzrasta do 10,5%, kara finansowa rośnie
do 1%. 0,5% jest minimalną wysokością kary. Obniżenie wysokości kredytu nie
skutkowałoby więc jej obniżeniem poniżej 0,5%. Wprowadzona regulacja ma zapobiec
przerzuceniem na klienta kosztów banku związanych z wprowadzeniem opłaty
karnej.
Uzasadnienie:
Niespłacone kredyty i pożyczki generują inflacje, gdyż tworzą pieniądz bezgotówkowy. Miękka polityka kredytowa była przyczyna najpoważniejszych światowych kryzysów gospodarczych: w 1929 r. oraz w 2010 r. Ilość niespłaconych kredytów i pożyczek jest większa zwłaszcza w okresie wzrostu gospodarczego. Z powodu rosnącego popytu i konsumpcji ludzie częściej biorą pożyczki i kredyty, których nie spłacają. W warunkach makroekonomicznych, lawinowo niespłacane zobowiązania finansowe mogą mieć dla gospodarki tragiczne konsekwencje. Stad moja propozycja większej odpowiedzialności instytucji kredytowych i finansowych za niespłacone kredyty i pożyczki.
Uzasadnienie:
Niespłacone kredyty i pożyczki generują inflacje, gdyż tworzą pieniądz bezgotówkowy. Miękka polityka kredytowa była przyczyna najpoważniejszych światowych kryzysów gospodarczych: w 1929 r. oraz w 2010 r. Ilość niespłaconych kredytów i pożyczek jest większa zwłaszcza w okresie wzrostu gospodarczego. Z powodu rosnącego popytu i konsumpcji ludzie częściej biorą pożyczki i kredyty, których nie spłacają. W warunkach makroekonomicznych, lawinowo niespłacane zobowiązania finansowe mogą mieć dla gospodarki tragiczne konsekwencje. Stad moja propozycja większej odpowiedzialności instytucji kredytowych i finansowych za niespłacone kredyty i pożyczki.
wtorek, 3 października 2017
8. Deregulacja gospodarki.
Nadmierna kontrola działalności gospodarczej ze strony
urzędów państwowych i zbyt duża ilość przepisów prawnych stanowi zmorę
przedsiębiorców. Moje propozycje deregulacji gospodarki:
1/ umożliwienie rejestracji przedsiębiorstwa w 15 min przez Internet
2/ zniesienie kontroli spełnienia przez przedsiębiorcę przepisów BHP
- prawo, tak jak obecnie tworzyłyby regulacje w zakresie bezpieczeństwa pracy. Warunkiem wszczęcia kontroli niedopełnienie tych przepisów byłoby wyłącznie zajście zdarzenia (np. pożaru). Kontrola nie mogłaby być prowadzona w związku z rozpoczęciem działalności ani z przyczyn prewencyjnych. Decyzja o spełnieniu norm BHP należałaby do przedsiębiorcy, który ponosiłby konsekwencje w razie zajścia nieprzewidzianego zdarzenia. Kara mogłaby być wymierzona tylko w związku z konkretnym zdarzeniem (np. w razie pożaru nie sprawdzane byłyby przepisy ochrony antypowodziowej) oraz przepisami, których niedopełnienie powodowałoby/eskalowałoby zajście (np. przedsiębiorca nie zostałby ukarany za niezapełnienie drzwi ewakuacyjnych, jeśli mimo braku odrębnego wyjścia, ewakuowani zostali wszystkie osoby przebywające w budynku). Obowiązek zapewnienia pracownikowi odpowiednich warunków pracy powinien być natomiast realizowany poprzez powództwo do sadu pracy. Jeżeli praca jest niebezpieczna dla zdrowia lub życia a pracodawca, mimo zgłoszenia problemu przez pracownika, nadal nie wypełnia norm w zakresie bezpieczeństwa (np. odpowiednia odzież ochronna, wystarczające zabezpieczenia rusztowania) - pracownik mógłby skierować sprawę do sądu pracy.
- likwidacja kontroli z urzędu w zakresie norm jakościowych i sanitarnych. Do rozpoczęcia działalności gospodarczej polegającej na produkcji żywności i napojów wymagana byłaby decyzja SANEPiD, że produkowany towar spełnia wymagania co do jakości. Producenci rolni musieliby z kolei dochowywać istniejącego dzisiaj obowiązku przeprowadzania stałych badań zwierząt hodowlanych. Kontrola we wszystkich pozostałych przypadkach, po rozpoczęciu przez przedsiębiorcę działalności, mogłaby być wszczęta wyłącznie na wniosek konsumenta. Jeśli sprzedawca lub producent sprzedaje/produkuje świeżą żywność, dlaczego miałby być nękany urzędowa kontrola. Dopiero gdy się zatruje konsument i zgłosi taki przypadek, należy wszcząć kontrole. Poza produktami żywnościowymi, kontrola obejmowałaby także inne towary, których wadliwa produkcja powodowałaby zagrożenie życia lub zdrowia konsumenta.
3/ wprowadzenie elektronicznego systemu poboru podatków, w miejsce dotychczasowej kontroli urzędniczej. Stworzenie Centralnej Bazy Faktur VAT i podatku akcyzowego. Składka ZUS i zdrowotna byłaby natomiast odprowadzana w formie oświadczenia składanego raz w miesiącu na stronie internetowej Krajowego Rejestru Przedsiębiorstw, obejmującego wszystkie podmioty prowadzące działalność gospodarcza. Do elektronicznego rejestru przedsiębiorca podawałby tylko wysokość osiągniętego przychodu wraz z kosztami uzyskania przychodu. Składki zostałyby naliczone automatycznie. Proponowany przeze mnie system elektronicznej kontroli podatkowej byłby lepszy od urzędniczego pod względem: efektywniejszej ściągalności, mniejszej opresyjności i mniejszej biurokracji.
4/ likwidacja przepisów, ograniczających prawo prowadzenia działalności gospodarczej
a/ likwidacja wszelkich przepisów uzależniających wybudowanie przedsiębiorstwa od spełnienia wymogu zachowania odległości od innego przedsiębiorstwa/obiektu. (np. Prawo farmaceutyczne określa minimalną odległość miedzy aptekami; Ustawa o wychowaniu w trzeźwości określa minimalną odległość punktu sprzedaży alkoholu od Kościołów).
b/ likwidacja wszelkich przepisów wprowadzających limit przedsiębiorstw, mogących prowadzić działalność w określonej branży (np. Ustawa hazardowa limituje liczbę kasyn na określoną ilość mieszkańców).
c/ likwidacja wielu pozwoleń, koncesji, licencji
- zniesienie wszelkich pozwoleń na budowę. Istniałby jedynie obowiązek developera zgłaszania budowy określonego obiektu wraz ze złożeniem projektu budowlanego. Obowiązek zgłoszenia dotyczyłby osoby prywatnej tylko w zakresie budowy budynku użyteczności publicznej (np. sklepu).
- zniesienie obowiązku uzyskania licencji na prowadzenie kasyn,
- zniesienie koncesji na sprzedaż alkoholu; zastąpiona byłaby wymogiem zgłaszania przez przedsiębiorcę, ze w jego sklepie lub lokalu prowadzona jest sprzedaż alkoholu
- zniesienie niektórych innych pozwoleń i koncesji
1/ umożliwienie rejestracji przedsiębiorstwa w 15 min przez Internet
2/ zniesienie kontroli spełnienia przez przedsiębiorcę przepisów BHP
- prawo, tak jak obecnie tworzyłyby regulacje w zakresie bezpieczeństwa pracy. Warunkiem wszczęcia kontroli niedopełnienie tych przepisów byłoby wyłącznie zajście zdarzenia (np. pożaru). Kontrola nie mogłaby być prowadzona w związku z rozpoczęciem działalności ani z przyczyn prewencyjnych. Decyzja o spełnieniu norm BHP należałaby do przedsiębiorcy, który ponosiłby konsekwencje w razie zajścia nieprzewidzianego zdarzenia. Kara mogłaby być wymierzona tylko w związku z konkretnym zdarzeniem (np. w razie pożaru nie sprawdzane byłyby przepisy ochrony antypowodziowej) oraz przepisami, których niedopełnienie powodowałoby/eskalowałoby zajście (np. przedsiębiorca nie zostałby ukarany za niezapełnienie drzwi ewakuacyjnych, jeśli mimo braku odrębnego wyjścia, ewakuowani zostali wszystkie osoby przebywające w budynku). Obowiązek zapewnienia pracownikowi odpowiednich warunków pracy powinien być natomiast realizowany poprzez powództwo do sadu pracy. Jeżeli praca jest niebezpieczna dla zdrowia lub życia a pracodawca, mimo zgłoszenia problemu przez pracownika, nadal nie wypełnia norm w zakresie bezpieczeństwa (np. odpowiednia odzież ochronna, wystarczające zabezpieczenia rusztowania) - pracownik mógłby skierować sprawę do sądu pracy.
- likwidacja kontroli z urzędu w zakresie norm jakościowych i sanitarnych. Do rozpoczęcia działalności gospodarczej polegającej na produkcji żywności i napojów wymagana byłaby decyzja SANEPiD, że produkowany towar spełnia wymagania co do jakości. Producenci rolni musieliby z kolei dochowywać istniejącego dzisiaj obowiązku przeprowadzania stałych badań zwierząt hodowlanych. Kontrola we wszystkich pozostałych przypadkach, po rozpoczęciu przez przedsiębiorcę działalności, mogłaby być wszczęta wyłącznie na wniosek konsumenta. Jeśli sprzedawca lub producent sprzedaje/produkuje świeżą żywność, dlaczego miałby być nękany urzędowa kontrola. Dopiero gdy się zatruje konsument i zgłosi taki przypadek, należy wszcząć kontrole. Poza produktami żywnościowymi, kontrola obejmowałaby także inne towary, których wadliwa produkcja powodowałaby zagrożenie życia lub zdrowia konsumenta.
3/ wprowadzenie elektronicznego systemu poboru podatków, w miejsce dotychczasowej kontroli urzędniczej. Stworzenie Centralnej Bazy Faktur VAT i podatku akcyzowego. Składka ZUS i zdrowotna byłaby natomiast odprowadzana w formie oświadczenia składanego raz w miesiącu na stronie internetowej Krajowego Rejestru Przedsiębiorstw, obejmującego wszystkie podmioty prowadzące działalność gospodarcza. Do elektronicznego rejestru przedsiębiorca podawałby tylko wysokość osiągniętego przychodu wraz z kosztami uzyskania przychodu. Składki zostałyby naliczone automatycznie. Proponowany przeze mnie system elektronicznej kontroli podatkowej byłby lepszy od urzędniczego pod względem: efektywniejszej ściągalności, mniejszej opresyjności i mniejszej biurokracji.
4/ likwidacja przepisów, ograniczających prawo prowadzenia działalności gospodarczej
a/ likwidacja wszelkich przepisów uzależniających wybudowanie przedsiębiorstwa od spełnienia wymogu zachowania odległości od innego przedsiębiorstwa/obiektu. (np. Prawo farmaceutyczne określa minimalną odległość miedzy aptekami; Ustawa o wychowaniu w trzeźwości określa minimalną odległość punktu sprzedaży alkoholu od Kościołów).
b/ likwidacja wszelkich przepisów wprowadzających limit przedsiębiorstw, mogących prowadzić działalność w określonej branży (np. Ustawa hazardowa limituje liczbę kasyn na określoną ilość mieszkańców).
c/ likwidacja wielu pozwoleń, koncesji, licencji
- zniesienie wszelkich pozwoleń na budowę. Istniałby jedynie obowiązek developera zgłaszania budowy określonego obiektu wraz ze złożeniem projektu budowlanego. Obowiązek zgłoszenia dotyczyłby osoby prywatnej tylko w zakresie budowy budynku użyteczności publicznej (np. sklepu).
- zniesienie obowiązku uzyskania licencji na prowadzenie kasyn,
- zniesienie koncesji na sprzedaż alkoholu; zastąpiona byłaby wymogiem zgłaszania przez przedsiębiorcę, ze w jego sklepie lub lokalu prowadzona jest sprzedaż alkoholu
- zniesienie niektórych innych pozwoleń i koncesji
czwartek, 28 września 2017
9. Ochrona własności prywatnej.
Zgodnie z art.20 Konstytucji ochrona własności prywatnej obok wolności
działalności gospodarczej i współpracy partnerów społecznych, stanowi
podstawę ustroju gospodarczego Polski. Rzeczywistość jest jednak
kompletnie inna. Można śmiało powiedzieć, ze pod względem ochrony
własności Polska jest państwem wręcz bolszewickim. Należy więc przyjąć
rozwiązania zmierzające do zwiększenia ochrony własności prywatnej. Oto
moje propozycje zmian ustrojowych:
1/ zniesienie planów zagospodarowania terenu (studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego) dla nieruchomości prywatnych lub oddanych osobie prywatnej w użytkowanie wieczyste. O sposobie zagospodarowania terenu powinien decydować wyłącznie właściciel (własność prywatna) albo użytkownik wieczysty z uwzględnieniem umowy o oddanie nieruchomości w użytkowanie wieczyste. Plany miejscowe albo studium zagospodarowania są tworzone dla nieruchomości prywatnych. Oznacza to, ze samorząd narzuca prywatnemu właścicielowi sposób zagospodarowania terenu. Jeśli np. gmina uzna, ze nieruchomość ma być przeznaczona pod tereny leśne, a jest wykorzystywana pod uprawę ziemi, właściciel bez przekształcenia własnej działki rolnej w leśną, nie może dokonać jej sprzedaży. Zupełnie spaczone prawo, które decyduje o sposobie użytkowania prywatnej działki, co właściciel może a czego nie może na niej zbudować.
2/ likwidacja zezwoleń na budowę. Prawo budowlane w absurdalny sposób enumeratywnie wymienia rodzaje budowli, budynków, mieszkań altan na które wymagane jest uzyskanie zezwolenia. Należy w ogóle znieść zezwolenia. Jeśli budującym jest developer powinien jedynie zostać zachowany obowiązek zgłoszenia inwestycji wraz ze złożeniem projektu budowlanego oraz prowadzenie dziennika budowy dla celów odpowiedzialności developera w przypadku zawalenia się, zniszczenia albo uszkodzenia budynku z jego winy. Nie może być jednak mowy o jakimkolwiek zezwoleniu, gdyż developer jest profesjonalistą, który odpowiada za swoje błędy. Jeśli natomiast budującym jest osoba prywatna, obowiązek zgłoszenia powinien dotyczyć wyłącznie budowy budynków użyteczności publicznej (np.sklepu). W sytuacji, jeśli budowla wykorzystywana byłaby w sposób uciążliwy (immisje, składowanie śmierdzących chemikaliów), każdej osobie odczuwającej tego skutki przysługiwałoby prawo do wniesienia powództwa do sadu cywilnego. Sprawy niekorzystnego oddziaływania nieruchomości powinny być zawsze roztrzygane w trybie cywilnym, a nie stanowić argument dla utrzymania obowiązku uzyskania urzędniczego zezwolenia. Czasami wstrzymującego budowę na kilka ładnych miesięcy. Nie widzę potrzeby utrzymywania zezwoleń nawet jeśli planowana inwestycja mogłaby stanowić zagrożenie dla środowiska lub zdrowia ludzi. W takim przypadku wystarczy kontrola następcza (po dokonaniu inwestycji). Jeśli okazałoby się, ze inwestycja rzeczywiście stwarza takie zagrożenie, koszty rozbiórki i ewentualnych odszkodowań za zniszczenie środowiska lub zdrowia mieszkańców ponosiłby inwestor.
3/ likwidacja wszelkich ograniczeń w handlu ziemią rolną nałożonych przez Ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego. Tylko prywatny właściciel jako jedyny dysponent własności może decydować komu sprzedać swoja ziemie. Dla jakiś swoich chorych ksenofobicznych dyrdymał, Ustawa ogranicza swobodę handlu nieruchomościami rolnymi przede wszystkim z niekorzyścią dla właścicieli. Z bogatym cudzoziemcem z Zachodu, polski rolnik miałby szanse wynegocjować wyższą cenę sprzedaży niż z Polakiem. Polskie prawo woli jednak wspierać ksenofobie niż interes ekonomiczny polskich właścicieli rolnych.
4/ wzmocnienie pozycji wynajmującego w umowach najmu poprzez likwidację przepisów ograniczających lub uniemożliwiających wynajmującemu wypowiedzenie umowy najmu. Umowa najmu powinna bezwarunkowo kończyć się z dniem wypowiedzenia (jeśli nastąpiło ono z winy najemcy) lub upływu terminu wypowiedzenia (w pozostałych przypadkach). Brak innego lokum albo inne problemy materialne najemcy nie może stanowić przeszkody do rozwiązania umowy. Najważniejsza jest ochrona własności wynajmującego.
5/ przeprowadzenie pełnej reprywatyzacji. Państwo powinno zwrócić byłym właścicielom pełną wartość ich majątków, przeznaczając na ten cel 10 mld zł wydatków budżetowych rocznie aż do zaspokojenia wszystkich właścicieli. Aby nie tworzyć problemu dla lokatorów zajętych kamienic, obawiających się eksmisji, jedyną formą reprywatyzacji byłby zwrot w pieniądzu. Całością procesu reprywatyzacji zająłby się specjalnie powołany w tym celu Urząd ds Reprywatyzacji. Do kompetencji Urzędu należałoby rozpatrywanie dokumentów, potwierdzających prawo własności do nieruchomości oraz wypłata odszkodowań byłym właścicielom.
6/ likwidacja zachowku. Spadkodawca powinien mieć prawo do rozporządzenia testamentowego całego majątku, z pominięciem najbliższej rodziny.
1/ zniesienie planów zagospodarowania terenu (studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego) dla nieruchomości prywatnych lub oddanych osobie prywatnej w użytkowanie wieczyste. O sposobie zagospodarowania terenu powinien decydować wyłącznie właściciel (własność prywatna) albo użytkownik wieczysty z uwzględnieniem umowy o oddanie nieruchomości w użytkowanie wieczyste. Plany miejscowe albo studium zagospodarowania są tworzone dla nieruchomości prywatnych. Oznacza to, ze samorząd narzuca prywatnemu właścicielowi sposób zagospodarowania terenu. Jeśli np. gmina uzna, ze nieruchomość ma być przeznaczona pod tereny leśne, a jest wykorzystywana pod uprawę ziemi, właściciel bez przekształcenia własnej działki rolnej w leśną, nie może dokonać jej sprzedaży. Zupełnie spaczone prawo, które decyduje o sposobie użytkowania prywatnej działki, co właściciel może a czego nie może na niej zbudować.
2/ likwidacja zezwoleń na budowę. Prawo budowlane w absurdalny sposób enumeratywnie wymienia rodzaje budowli, budynków, mieszkań altan na które wymagane jest uzyskanie zezwolenia. Należy w ogóle znieść zezwolenia. Jeśli budującym jest developer powinien jedynie zostać zachowany obowiązek zgłoszenia inwestycji wraz ze złożeniem projektu budowlanego oraz prowadzenie dziennika budowy dla celów odpowiedzialności developera w przypadku zawalenia się, zniszczenia albo uszkodzenia budynku z jego winy. Nie może być jednak mowy o jakimkolwiek zezwoleniu, gdyż developer jest profesjonalistą, który odpowiada za swoje błędy. Jeśli natomiast budującym jest osoba prywatna, obowiązek zgłoszenia powinien dotyczyć wyłącznie budowy budynków użyteczności publicznej (np.sklepu). W sytuacji, jeśli budowla wykorzystywana byłaby w sposób uciążliwy (immisje, składowanie śmierdzących chemikaliów), każdej osobie odczuwającej tego skutki przysługiwałoby prawo do wniesienia powództwa do sadu cywilnego. Sprawy niekorzystnego oddziaływania nieruchomości powinny być zawsze roztrzygane w trybie cywilnym, a nie stanowić argument dla utrzymania obowiązku uzyskania urzędniczego zezwolenia. Czasami wstrzymującego budowę na kilka ładnych miesięcy. Nie widzę potrzeby utrzymywania zezwoleń nawet jeśli planowana inwestycja mogłaby stanowić zagrożenie dla środowiska lub zdrowia ludzi. W takim przypadku wystarczy kontrola następcza (po dokonaniu inwestycji). Jeśli okazałoby się, ze inwestycja rzeczywiście stwarza takie zagrożenie, koszty rozbiórki i ewentualnych odszkodowań za zniszczenie środowiska lub zdrowia mieszkańców ponosiłby inwestor.
3/ likwidacja wszelkich ograniczeń w handlu ziemią rolną nałożonych przez Ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego. Tylko prywatny właściciel jako jedyny dysponent własności może decydować komu sprzedać swoja ziemie. Dla jakiś swoich chorych ksenofobicznych dyrdymał, Ustawa ogranicza swobodę handlu nieruchomościami rolnymi przede wszystkim z niekorzyścią dla właścicieli. Z bogatym cudzoziemcem z Zachodu, polski rolnik miałby szanse wynegocjować wyższą cenę sprzedaży niż z Polakiem. Polskie prawo woli jednak wspierać ksenofobie niż interes ekonomiczny polskich właścicieli rolnych.
4/ wzmocnienie pozycji wynajmującego w umowach najmu poprzez likwidację przepisów ograniczających lub uniemożliwiających wynajmującemu wypowiedzenie umowy najmu. Umowa najmu powinna bezwarunkowo kończyć się z dniem wypowiedzenia (jeśli nastąpiło ono z winy najemcy) lub upływu terminu wypowiedzenia (w pozostałych przypadkach). Brak innego lokum albo inne problemy materialne najemcy nie może stanowić przeszkody do rozwiązania umowy. Najważniejsza jest ochrona własności wynajmującego.
5/ przeprowadzenie pełnej reprywatyzacji. Państwo powinno zwrócić byłym właścicielom pełną wartość ich majątków, przeznaczając na ten cel 10 mld zł wydatków budżetowych rocznie aż do zaspokojenia wszystkich właścicieli. Aby nie tworzyć problemu dla lokatorów zajętych kamienic, obawiających się eksmisji, jedyną formą reprywatyzacji byłby zwrot w pieniądzu. Całością procesu reprywatyzacji zająłby się specjalnie powołany w tym celu Urząd ds Reprywatyzacji. Do kompetencji Urzędu należałoby rozpatrywanie dokumentów, potwierdzających prawo własności do nieruchomości oraz wypłata odszkodowań byłym właścicielom.
6/ likwidacja zachowku. Spadkodawca powinien mieć prawo do rozporządzenia testamentowego całego majątku, z pominięciem najbliższej rodziny.
środa, 20 września 2017
przeprowadzenie reprywatyzacji
Polska jest jedynym państwem postkomunistycznym, które
prawnie nie uregulowało kwestii reprywatyzacji. Przez większość rządów problem
ten albo nie był na tyle istotny, aby go wreszcie rozwiązać albo proponowały
byłym właścicielom jakąś marną jałmużnę (10% wartości przejętych
nieruchomości). Jedynie premier Jerzy Buzek chciał przyznać poszkodowanym zwrot
połowy utraconego przez nich majątku. Niektórzy przeciwnicy reprywatyzacji
uważają, że państwa polskiego nie stać na jej przeprowadzenie.
Obawiają się też, że dawny właściciel powracający do swojej kamienicy eksmituje
mieszkających tam lokatorów. Ja jednak uważam, że demokratyczne państwo nie
może aprobować kradzieży jako narzędzia prowadzenia polityki. Dlatego powinno
całkowicie stanąć po stronie byłych właścicieli, zwracając im wartość całego
utraconego przez nich mienia. Interesy aktualnych lokatorów lub właścicieli da
się natomiast zabezpieczyć w inny sposób. Istotą reprywatyzacji jest bowiem
zwrot wartości majątku, a nie forma tego zwrotu. Nic zatem nie przeszkadza,
żeby reprywatyzacja była przeprowadzona wyłącznie w pieniądzu. I wówczas
wszyscy (byli właściciele, obecni właściciele, lokatorzy) zachowywaliby swoje
prawa. Jeżeli chodzi natomiast o koszty reprywatyzacji (190 mld zł), bo taki
zarzut również pada, nie stanowią one problemu, gdyż sam proces odzyskiwania
majątków przez byłych właścicieli może zostać rozłożony na np. 20 lat. A wtedy
wydatki państwa rzędu 10 mld zł rocznie byłyby możliwe do pokrycia. Ich
zmniejszenie przez ograniczenie zwrotu do części wartości mienia, są całkowicie
niedopuszczalne. Komuchy zagarniali całe nieruchomości. Zatem nie można komuś
kto stracił mieszkanie oddać drzwi czy okno. Taka polityka oznacza, że państwo
de facto staje po stronie złodzieja, a nie osoby okradanej. Dlatego
poszkodowani muszą odzyskać 100% mieni, i nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek
kompromisie! Zwrot należy się również wszystkim, bez względu na narodowość czy
aktualne obywatelstwo. Rażąca jest zwłaszcza retoryka nacjonalistyczna, że
jeżeli ktoś nie jest Polakiem z krwi i kości, to może być przez Polaków
(Polskę) okradziony. Ludzie, uznani przez komuchowe władze za burżujów i
latyfundystów, zgrabieni z majątków i zmuszeni do ich opuszczenia, mają prawo
oczekiwać (a nawet żądać), że obecne, demokratyczne państwo zadośćuczyni ich
krzywdzie materialnej. Dlatego ustawa reprywatyzacyjna powinna objąć w takim
samym stopniu wszystkich, którzy swoją własność utracili: rodziny żydowskie
mieszkające od dawna za granicą, Polaków, żyjących w Polsce oraz Zabużan.
niedziela, 17 września 2017
likwidacja zachowku
Zachowek to część spadku, która należy się spadkobiercy
będącemu członkiem najbliższej rodziny zmarłego, niezależnie nawet od jego woli
wyrażonej w testamencie. Zachowek jest typowym przykładem mieszania się państwa
w nie swoje sprawy. Instytucja zachowku powoduje bowiem, że spadkodawca, mimo
iż jest pełnoprawnym właścicielem całego majątku nie może nim w pełni
rozporządzać. Jeśli nawet w testamencie rozdysponuje wszystkimi przedmiotami
własności, i tak zgodnie z art.991 ust1 kc, małżonkowi, dzieciom i rodzicom
przysługuje połowa należnego im majątku, jeśli spadkodawca nie sporządził
testamentu. Spadkodawca, będzie wówczas realizował własną wolę, wyrażoną w
testamencie, na drodze wydziedziczenie. Wydziedziczenie może być jednak
zakwestionowane przez uprawnionych do zachowku. Powołują się oni najczęściej na
argument, iż wina z powodu której spadkodawca chce pozbawić ich zachowku leży
po stronie spadkodawcy np. zanik więzi rodzinnej spowodował spadkodawca, bo
zerwał z nią relację. Instytucja zachowku powoduje, że chociaż przyszły
spadkodawca, nie został w żaden sposób ograniczony w prawie własności do swego
majątku, może nim dysponować jak właściciel we wszystkich sprawach poza
rozporządzeniami na wypadek śmierci. Mógłby np. sprzedać lub darować lokal
mieszkalny dowolnej osobie, ale gdyby ten sam lokal przekazał w testamencie,
najbliższa rodzina posiadałaby do niego roszczenie zachowku. Aby zakończyć tą
patologiczną sytuację, proponuję likwidację zachowku. Spadkodawca, jako właściciel
majątku może dokonywać względem niego wszystkich czynności prawnych, powinien
móc nim dowolnie rozporządzać również w testamencie.
piątek, 15 września 2017
środa, 7 czerwca 2017
1. Reforma wymiaru sprawiedliwości- przyśpieszenie czasu rozpatrywania spraw w sądach
Jedyną jak dotąd próbą przyśpieszenia czasu postępowania
sądowego była przygotowana przez ministra Gowina nowelizacja Ustawy o ustroju
sądów powszechnych. Została ona szybko cofnięta przez następców, jednak nawet
gdyby weszła w życie, nie osiągnęłaby zamierzonego celu. Podstawowy błąd
reformy polegał na założeniu, że opóźnienie w rozpatrywania spraw przez sądy
wynika ze złej administracyjnej struktury pracy sędziów. Zbyt wiele spraw,
zdaniem autorów projektu, jest rozpatrywanych w
dużych sądach miast wojewódzkich a nazbyt mało w sądach małych miejscowości czy
gmin. Dlatego reforma opierała się na likwidacji zamiejscowych wydziałów Sądów
Rejonowych. Sędziów tam pracujących chciano przerzucić do większych sądów.
Tymczasem należało zwiększyć ogólną liczbę sędziów w dużych okręgach sądowych,
zatrudniając nowych. A problemu zbyt małej ilości spraw w mniejszych sądach,
nie powinno się rozwiązać przez zmniejszenie etatów zatrudnionych tam sędziów,
tylko wprowadzenie zasady ich mobilności- w razie braku spraw w swoich
siedzibach, prowadziliby oni sprawy w większych ośrodkach sądowych. W efekcie
przy niewielkim nakładzie finansowym (obecnie na płace dla sędziów budżet
przeznacza ok. 3,5 mld zł rocznie; zwiększenie liczby etatów i dodatki za
dojazdy kosztowałoby podatników mniej więcej tyle samo), polskie sądownictwo z
jednego z najbardziej opieszałych, stałoby się najprężniej działającym w
Europie.
środa, 4 stycznia 2017
2. Ogólne założenia polityki prewencji. Krytyka korwinowskiej negacji prewencji.
Korwiniści nie potrafią dokonywać analizy pośrednich skutków
zachowania, które jest przez prawo penalizowane (np. wzrost przestępczości,
przemocy itp.), chociaż sam czyn takich skutków nie wywołuje. Nie dostrzegają w
ogóle strony potencjalnej ofiary (przestępstwa dokonanego przez narkomana, człowieka
zabitego z broni palnej). Kwestię natomiast oceniają tylko i wyłącznie z punktu
widzenia potencjalnego sprawcy przestępstwa. Maja głęboko utrwalony schemat myślenia-
skoro ktoś nie popełnił złego czynu, nie może być kontrolowany, karalny,
represjonowany. Dla nich liczy się tylko to, ze potencjalny sprawca nie musi
być sprawcą rzeczywistym, a przez to nie może ponieść kary. Dlatego biorą pod
uwagę tylko, ze dane zachowanie (np. branie narkotyków, posiadanie broni
palnej) nie wywołuje negatywnych skutków, zatem nie można być za nie karanym.
Na sytuacje narkomana patrzą wyłącznie z punktu widzenia jego losu: niech się
sam stacza, jego wybór. Nie dostrzegają natomiast zagrożenia jakie ten narkoman
może spowodować (przestępczość, przemoc). Myślenie korwinistów ogranicza się
do: przez samo ćpanie człowiek nie staje się przestepcą- narkotyki muszą być
zatem legalne; samo posiadanie broni palnej nie czyni nikogo morderca-
posiadanie broni musi być zatem dostępne bez żadnych ograniczeń. Nie dokonują natomiast porównania prawa naruszonego zakazem (prawo do narkotyzowania się,
prawo do posiadania broni bez konieczności uzyskania zezwolenia) z prawem
chronionym tym zakazem (ograniczenie przestępczości i przemocy domowej z powodu
zakazu narkotyków, ograniczenie ilości zabójstw z powodu obowiązku uzyskania
zezwolenia na posiadanie broni). Dla nich istotne jest tylko i wyłącznie, żeby
nie zostały ograniczone prawa osób, które nie popełniają przestępstwa
(narkomana, który ćpa a nikogo nie skrzywdzi, posiadacza broni, który nigdy nie
zabije). Na szczęście poglądy Korwina są marginalne, i nie ma zagrożenia "wolności" w której 1500 ludzi rocznie byłoby mordowanych tylko z powodu nieograniczonego dostępu do broni palnej. Skoro po alkoholu ludzie popełniają 2/3 przestępstw (1 mlm z 1,5 mln), legalizacja narkotyków spowoduje, że będziemy mieli rocznie 2 mln przestępstw. I to jest właśnie ten obrzydliwy sposób rozumowania: "nie ważne że ilość przestępstw wzrośnie o milion, ważne żeby ludzie mogli sobie poćpać". Wracając natomiast do tematu broni "na życzenie", pogląd to w 100% próba stworzenia totalitarnego państwa, w którym rolę organów represji (policji, wojska) będą pełnili bandyci z bronią. Pragnę zauważyć, na czym polega istota wolności. Każdy odpowiada za swoje swoje życie i wyłącznie za swoje. I w każdym przypadku to ty i tylko ty ponosić konsekwencje wszelkich decyzji- dobrych lub złych. Jeżeli chodzi natomiast o dostęp do broni: odpowiada swoim życiem przypadkowa osoba, która się znalazła na linii celu. Dlatego posiadanie broni, nigdy nie może być prawem czyimkolwiek. Bo z prawa każdy robi użytek dla siebie, natomiast w przypadku broni przypadkowe osoby odpowiadają swoim życiem. Dlaczego mówię że liczba zabójstw zwiększy się o 2000 (4-krotnie). W 2020 w USA: odnotowano 21,5 tys. , https://tvn24.pl/swiat/usa-najwiekszy-wzrost-liczby-zabojstw-w-historii-raport-fbi-za-2020-rok-st5430514; a w Polsce-641 (statystyka obejmuje łączną liczbę zabójstw dokonanych i usiłowanych) https://www.ciekawestatystyki.pl/2022/09/zabojstwa-w-polsce.html 33-krotnie więcej zabójstw w USA przy 8-krotnie tylko większej liczbie ludności: USA- 326 mln, Polska 38 mln. Myślisz, że większa liczba zabójstw wynika z większej przestępczości? Absolutnie nie! Poziom przestępczości w Stanach jest taki sam jak w Polsce: USA-11 mln 800 tys.; Polska-1 mln 400 tys Czyli 8-krotnie więcej- tyle ile wynosi różnica w liczbie ludności: http://www.nationmaster.com/country-info/compare/Poland/United-States/Crime 33-krotnie więcej zabójstw przy 8-krotnie większej liczbie ludności. W Polsce w 2022 roku współczynnik liczby zabójstw na 100000 mieszkańców wyniósł w Polsce 0,73 (169 miejsce na świecie) a w USA 4,96 (76 miejsce na świecie) Zatem ile w Polsce byłoby zabójstw, gdyby zlikwidowano obowiązek uzyskania zezwolenia na broń: 2500 zamiast 500. Ukryty totalitaryzm, w którym mordowanych byłoby 2500 ludzi rocznie. Przypominam, że przestępstwo można popełnić w zamiarze bezpośrednim- kiedy sprawca bezpośrednio popełnia dany czyn lub ewentualnym- kiedy sprawca przewiduje, że skutki danego czynu będą jak w przestępstwie i skutki te popiera. Legalizacja zezwolenia to typowy przykład mordowania 2500 ludzi rocznie w zamiarze ewentualnym. Nie bezpośrednio- poprzez czołgi, system milicyjnego lub wojskowego terroru, ale w sposób pośredni- poprzez system prawny, który doprowadziłby do skutku jak w przypadku mordowania bezpośredniego. Jeżeli korwin te skutki zna i je popiera, chce systemu totalitarnego, w którym rolę państwowych organów represji przejęliby bandyci. Totalitaryzm korwinowski byłby znacznie gorszy od stalinowskiego czy faszystowskiego. Ludzi przejeżdżanych przez czołgi czy mordowanych przez policję dałoby się dostrzec i społeczeństwo mogłoby podjąć walkę z państwem które morduje lub rozjeżdża czołgami 2500 osób rocznie. Natomiast w przypadku legalizacji broni, ilość zabójstw byłaby wyższa o 2500 a ludzie by tego kompletnie nie dostrzegli. Korwin mówiłby ludziom o wolności, a pośrednio-poprzez system prawny państwo Korwina mordowałoby 2500 osób rocznie. I to to w tym totalitaryzmie chodzi: żeby cię sterroryzowali prywatni bandyci a nie państwo. W pół godziny ktoś kupi broń, stoi z tobą w kolejce i nie wiesz czy tą broń ma dla obrony własnej czy zaraz otworzy ogień i rozwali wszystkich. Może w 1 przypadku na 1000 będzie tak, że napastnik rozwali wszystkich, a w 999 ujdzie się bezpiecznie z życiem. Tym niemniej jeżeli twoi bliscy znaleźliby się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie, oddaliby przymusowo życie za powszechne prawo posiadania broni. Korwin w każdym przypadku masakry terrorystycznej by mówił: "mógł nie zabijać", "nie musiał strzelać" I rzeczywiście, miałby rację. Tylko, ze widzisz: 1500 zabójstw rocznie, cały czas na celowniku prywatnej osoby, a jakby strzelał do ludzi- Korwin za każdym razem by mówił, że mógłby nie mordować. Dlaczego natomiast urzędnik wie lepiej, kto powinien uzyskać broń, a kto nie? Z tego samego powodu, co fryzjer wie lepiej jak ścinać włosy od osoby, która nigdy w życiu nie zajmowała się fryzjerstwem. Dlatego, że to jest jego codzienna praca, za które otrzymuje wynagrodzenie jak wszyscy inni pracownicy. Ktoś idzie na 8 godzin do pracy i np. ścina włosy czy buduje domy, a ktoś inny przez 8 godzin rozpatruje komu przyznać broń, a komu nie. Jest to jego normalna, codzienna praca, dlatego wie lepiej kto powinien uzyskać broń, a kto nie. Skutkiem tego jest 1500 zabójstw mniej rocznie, oraz brak jakiejkolwiek masakry terrorystycznej na przestrzeni ostatnich 80 lat. Ostatnia strzelanka w Polsce była w latach 30 XX w. Więc widzisz jak marny jest sposób myślenia: "chcę mieć broń i nie jestem mordercą, więc muszę ją mieć" Na tej samej zasadzie Korwin proponuje niekaranie za jazdę po pijaku. Jeśli każdy sam by się określał, czy może prowadzić po alkoholu czy nie- dokładnie byłoby to samo. Nie może się sam określać, bo jest uczestnikiem ruchu drogowego i zagraża bezpieczeństwu innym pojazdom oraz pieszym. Jeśli można by było prowadzić samochód po alkoholu, pijany kierowca walnąłby, spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym albo ciężkimi obrażeniami a Korwin mówiłby: nie musiał spowodowac wypadku. Są osoby które po 2 prom. jadą prawidłowo". Natomiast wracając do narkotyków to poza problemem wzrostu przestępczości, nastąpiłby wzrost przemocy domowej i więcej uzależnień. jak ogromnym problemem jest uzależnienie alkoholowe, dla korwinowców to za mało rynsztoku niestety. Jeśli kogoś terrorysta z bronią nie zabije (nie będzie w tych 1500 rocznie, a biorąc pod uwagę że człowiek żyje 80 lat- 100 tys. ogółem), pijany kierowca nie najedzie, to ludzie się samouśmiercą po narkotykach. I cała ta wielka wolnośc korwinowska: terroryzm, zabójstwa, przestępczość, przemoc, rynsztok.
Subskrybuj:
Posty (Atom)