Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walka z bezrobociem i uelastycznienie prawa pracy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walka z bezrobociem i uelastycznienie prawa pracy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 stycznia 2018

5. Walka z bezrobociem i uelastycznienie prawa pracy.




Walka z bezrobociem:
a/ stworzenie internetowej Centralnej Bazy Ofert Pracy. Do Bazy musiałaby być zgłaszana każda istniejąca na rynku oferta pracy
- baza, poza podstawowymi informacjami zawierałaby dane także o ilości ofert w danym zawodzie w określonym regionie, dzięki czemu można by w oparciu o nią kształtować swoje plany zawodowe
b/ Ważną rolę w przeciwdziałaniu trwałego wykluczenia z rynku pracy odgrywałoby istnienie stałych szkol dla bezrobotnych. Bezrobocie społeczne wiąże się z bardzo długą nieobecnością na rynku pracy, z powodu której pracodawcy odmawiają zatrudnienia. W przeciwieństwie do ekonomicznego ma charakter trwały i nie zmniejsza się wraz z poprawą koniunktury gospodarczej.
Szkoły przygotowywałyby do: a/ wykonywania konkretnego zawodu: fryzjera, mechanika samochodowego itp. (odpowiednik zawodówek). Nauka trwałaby rok. Finansowana byłaby z budżetu. b/ wykonywania wielu zawodów, do których przygotowanie trwa krócej- pracownika biurowego, akwizytora, obsługa kasy fiskalnej, magazyniera. Nauka trwałaby 6 miesięcy. Finansowana byłaby z budżetu. c/ prowadzenia działalności gospodarczej w sektorze produkcyjnym. Nauka trwałaby rok, obejmowałaby zaznajomienie z procesem produkcji w jednym sektorze gospodarki (np. napojów, słodyczy) Oprócz szkół rocznych, powstałyby także 5-letnie studia magisterskie, przygotowujące do prowadzenia własnej produkcji wielu artykułów. Szkoły roczne finansowane byłyby z budżetu, natomiast koszt  nauka na studiach 5-letnich byłby przez studenta zwracany po podjęciu zatrudnienia w formie potracenia określonego procentu wynagrodzenia aż do całkowitej spłaty. Płatna byłaby również nauka w drugiej i kolejnej szkole produkcyjnej (zaznajomienie się z technologia produkcji więcej niż jednego artykułu). W szkołach płatnych, obowiązek pokrycia kosztów istniałby także w razie podjęcia pracy w innym zawodzie. Wprowadzenie szkół działalności gospodarczej w zakresie produkcji mogłoby nastąpić dopiero po demonopolizacji gospodarki.
Nauka we wszystkich rodzajach szkół kończyłaby się egzaminem potwierdzającym zdobyte umiejętności.
W celu skutecznej aktywizacji osób długotrwale bezrobotnych nabór do 30% stanowisk pracy w niskokwalifikowanych zawodach - kasjera w sklepie lub magazyniera odbywałby się bez CV- na podstawie przedstawionego dyplomu ukończenia kursu (szkoły). Pracodawca mógłby oczywiście podczas rozmowy kwalifikacyjnej sam potwierdzić umiejętności pracownika.
c/ likwidacja Urzędów Pracy. Po wprowadzeniu Centralnej Bazy Ofert Pracy oraz stałych szkół dla bezrobotnych, istnienie Urzędów Pracy stałoby się zbędne.
Uelastycznienie prawa pracy.
Ustawa regulowałby tylko i wyłącznie czas pracy oraz wysokość urlopów. Pozostałe kwestie określane byłyby w umowie o prace; zmiany objęły by m.in
a/ likwidację płacy minimalnej, dzięki czemu bezrobotny miałby prawo podjąć prace także poniżej najniższego wynagrodzenia narzuconego przez państwo
Płaca minimalna to kwota poniżej której państwo zabrania zatrudnienia. Jej istnienie jest niekorzystne zarówno dla pracodawców, bo podwyższa koszty ich działalności jak i bezrobotnych, którym nie pozwala na podjęcie pracy. Przykład: przedsiębiorca potrzebuje pracownika. Za wykonywaną pracę chce zapłacić 1800 zł. Bezrobotny chętnie podjąłby pracę, gdyż od 2 lat, kiedy skończył mu się zasiłek, pozostają bez żadnych środków utrzymania. Ustalona przez prawo kwota minimalnego zarobku wynosi jednak 2200 zł, w związku z czym pracodawca nie nawiąże z nim stosunku pracy. Wymyślona przeze mnie sytuacja, na pewno wielokrotnie zdarza się w realnym życiu. Pokazuje dokładnie konsekwencje narzucania przez państwa kwoty minimalnego wynagrodzenia. W założeniu płaca minimalna ma jednak chronić interesy pracowników (a nie pracodawców czy bezrobotnych). W rzeczywistości działa na niekorzyść także i tej grupy. Zamiast zapewnić pracownikom większe uprawnienia, pogarsza ich warunki zatrudnienia, bo jest przyczyną zawierania z nimi umów cywilnoprawnych (zlecenia, o dzieło), gdzie przepisy Kodeksu pracy, a więc także te, dotyczące płacy minimalnej w ogóle nie obowiązują. Śmieciówka nie tylko nie określa kwoty minimalnego wynagrodzenia, ale nie reguluje żadnych innych kwestii związanych ze stosunkiem pracy: czasu pracy, urlopu, dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych itp. W konsekwencji zatrudnieni na jej podstawie pracownicy są więc pozbawieni jakichkolwiek praw, które gwarantuje im Kodeks pracy.
b/ pełną swobodę pracodawcy w zatrudnianiu i zwalnianiu pracowników
- likwidacja okresów wypowiedzenia. Wypowiedzenie byłoby skuteczne z dniem zwolnienia
- zniesienie przywilejów ochronnych przyznanych przez kodeks pracy dla niektórych kategorii pracowników: młodocianych, kobiet w ciąży, osób w wieku przedemerytalnym; każdy pracownik mógłby zostać zwolniony na takich samych zasadach
c/ zniesienie przywilejów dla związków zawodowych; związki zawodowe stałyby się zwykłymi stowarzyszeniami dbającymi o przestrzeganie prawa pracy
Związki zawodowe we współczesnej Polsce odegrały wyjątkowo negatywną role. Po obaleniu komunizmu powinny pełnić funkcje zwykłych stowarzyszeń dbających o przestrzeganie prawa pracy. Niestety stało się inaczej. Znaczenie związków zawodowych po transformacji ustrojowej nie tylko nie spadło, ale nawet drastycznie wzrosło. Zz przez cały okres III RP zajmowały się obroną pracowniczego socjalizmu. Torpedowały lub próbowały torpedować wszystkie wolnorynkowe reformy. Pozycja związków zawodowych różniła się w poszczególnych latach, jednak tak naprawdę związki zawsze rządziły Polską. Albo oficjalnie (wchodząc w skład rządu/partii rządzącej), albo z tylnego siedzenia (stanowiąc przybudówkę partii rządzącej). Największą i bezpośrednią władzę posiadały w czasach AWS, jako największa jej frakcja. W kadencji sejmu 1997-2001 związkowcy mieli 100 swoich przedstawicieli (NSZZ Solidarność- 60 mandatów, OPZZ-40 mandatów). W 2001 r. udało im się zablokować w 2001 r. dwa projekty liberalizacji kodeksu pracy. Niewielkie zmiany wprowadzono dopiero rok później (w 2002 r.). Stale nierozwiązywalnym problemem są roszczenia płacowe poszczególnych związków branżowych: górników, nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek. Prawie żaden rząd nie wygrał walki z nimi. Sukces odniósł jedynie minister Steinhoff (AWS), któremu, udało się przeforsować restrukturyzacje górnictwa, pomimo sprzeciwu górniczej centrali. Dzięki zamknięciu lub zmniejszeniu mocy produkcyjnej większości kopalń górnictwo na wiele lata stało się efektywne. W dzisiejszej Polsce, związki nie sprawują juz aktywnie władzy, jak to było dawniej. Solidarność W PiSie nadal ma jednak dużo do powiedzenia jako jej ważne środowisko polityczne. O tym, ze Kaczyński liczy się z nim świadczy chociażby poparcie dla szkodliwej inicjatywy ustawodawczej autorstwa Solidarności, zakazującej handlu w niedziele. Projekt nie ukończył jeszcze ścieżki legislacyjnej, wiec nie znamy jeszcze ostatecznego kształtu ustawy. Wolność niedzielnego handlu na pewno zostanie jednak ograniczona, bez względu czy w formie radykalnej (wszystkie niedziele) czy złagodzonej (niektóre niedziele). Ze stratą dla wszystkich: właścicieli (mniej dni pracy- mniejszy zysk), pracowników (mniej dni pracy-mniej etatów), klientów (wzrost cen, przymus nie robienia zakupów w niedziele). Na pomyśle związkowców znów ucierpi zatem cala gospodarka: mniejszy wzrost gospodarczy, bezrobocie, inflacja Ale kiedy niby związki zawodowe zaproponowały rozwiązanie korzystne dla ludzi i gospodarki?
d/ zniesienie zakazu handlu w niedzielę i dni świąteczne. 
Zakaz handlu w niedzielę uzasadniany jest względami ideologicznymi i socjalnymi. Jego zwolennicy uważają, że jeżeli sklepy w niedzielę będą zamknięte, katolicy pójdą w tym dniu do kościoła, zamiast do galerii handlowej. Widać, prawica zawsze wie lepiej co ludzie powinni robić i jak mają sobie organizować czas. Z kolei argumenty ekonomiczne koncentrują się głównie na ochronie pracownic, które ten dzień chciałyby mieć wolny. Problem w tym, że część z nich, po zmianie przepisów, w ogóle może stracić pracę. Jak łatwo dostrzec: obowiązkowo krótszy o 1/7 tydzień pracy oznacza redukcję zatrudnienia również o 1/7. Takie są prawa rynku- pracodawcy nie będą utrzymywali zbędnych etatów. Restrykcja jest niekorzystna dla dokładnie wszystkich: klientów (ogranicza możliwość robienia zakupów, a więc ich wolność), właścicieli sklepów (mniejszy zysk), pracowników (utrata pracy) i państwa (mniejsze wpływy z podatków, wzrost bezrobocia).
  



niedziela, 24 grudnia 2017

uelastycznienie prawa pracy



Znieść socjalistyczny kodeks pracy! Prawo musi regulować jedynie czas pracy (tygodniową maksymalną ilość godzin pracy; wysokość dodatków za pracę w nadgodzinach; ilość wolnych od pracy, w tym płatnego urlopu). Pozostałe kwestie powinna określać umowa o pracę. Dziwi mnie np. dlaczego istnieje coś takiego jak płaca minimalna, która oznacza, że poniżej określonych kosztów pracodawca nie może zatrudnić pracownika. Określanie sztywnej płacy minimalnej jest niekorzystna przede wszystkim dla bezrobotnych, którzy, jeżeli nie mają żadnego dochodu, chcą podjąć każdą pracę, a państwo im na to nie pozwala. Kompletnymi kretynizmami są: wypowiedzenia umów i zapłata za czas choroby. Pracodawca musi mieć całkowicie pełną swobodę w zwalnianiu i zatrudnianiu pracowników w każdej chwili, z każdego powodu (nawet swojego kaprysu). Dla mnie ta zasada jest jedną z najważniejszych zasad, dotyczących rynku pracy, a nawet całej gospodarki bez której nie da się zbudować prawdziwego liberalizmu ekonomicznego. Wszelkie ograniczenia woli pracodawcy w tej kwestii, stawiane odgórnie przez system prawny uważam za bardzo złe. Natomiast zapłata pracownikowi za czas choroby w wysokości 80 proc. wynagrodzenia przez pierwsze 33 dni zwolnienia oraz płacenie obowiązkowej składki, z której finansowane są zasiłki za dłuższą chorobę uważam za monstrum absurdu. Czemu w ogóle pracodawca jest zmuszony do płacenia pracownikowi, z którego nie ma żadnej korzyści. To tylko w zupełnie nie wytłumaczalnej przyczyny podnosi koszty pracy. Zresztą działa także na niekorzyść pracownika, bo praktyka pokazuje, że po nawet krótkiej (i prawdziwej) chorobie zagrożony jest zwolnieniem z pracy. Być może, jeżeli przez czas choroby pracownik pozostawałby bez wypłaty, pracodawca tak chętnie nie wywalałby go z roboty.

piątek, 1 grudnia 2017

wpisanie do Konstytucji zakazu finansowania przez państwo deficytowych miejsc pracy

Wprowadzenie do Konstytucji przepisu zakazującego finansowania przez państwo nierentownych miejsc pracy stanowiłoby zaporę dla socjalistów w realizacji takiej polityki, gdyż zmiana Konstytucji wymaga uzyskania większej liczby głosów niż zwykłej ustawy.

Miejsca pracy muszą być produktywne. Dopłacanie do jakichkolwiek podmiotów ekonomicznych generujących straty nie ma nic wspólnego z racjonalną gospodarką. Taka polityka jest zupełnym zaprzeczeniem istoty rynku. Przedsiębiorstwo czy kopalnia istnieje tylko po to, żeby przynosić zysk. Jeżeli ponosi trwałe straty wyjściem jest tylko prywatyzacja albo likwidacja. Zupełnym bezsensem jest np. płacenie górnikowi za wydobywanie węgla, jeżeli koszt jego wydobycia przewyższa korzyści ekonomiczne, jakie ono przynosi. Tak samo jest również w każdej innej branży- wzrost ilości pracowników nie powinien być spowodowany zapewnieniem mu z tego tytułu jakiś preferencyjnych ulg. Miejsca pracy tworzone przez państwo kończą się bowiem wraz z końcem pieniędzy na ten cel przeznaczonych. Ekonomicznie wartościowy jest jedynie spadek bezrobocia, będący efektem wzrostem gospodarczego.