Obowiązkowa służba wojskowa narusza prawa obywatelskie, bo
pozbawia wolnych ludzi wolności i możliwości decydowania o własnym życiu: bez
przepustki nie można opuścić jednostki, w której przymusowo spędza się całą
dobę z kilkudziesięcioma obcymi sobie facetami; a dowódca mówi żołnierzowi jak
ma słać łóżko i o której godzinie musi wstać. Dziwię się, że współcześnie samo
istnienie armii poborowej, bez względu na możliwości militarne i potencjał
obronny danego kraju, nie jest uważane za przejaw
totalitaryzmu. Państwo pełni różne funkcje i ma różne potrzeby, a jego
bezpieczeństwo wewnętrzne na pewno nie jest mniej ważne (a nawet dużo
ważniejsze) niż zewnętrzne. Czemu zatem nie doręcza się wezwania do odbycia
służby w policji na tej samej zasadzie co w wojsku? Przymusowe wcielenie do
policji niczym nie różni się tak naprawdę od przymusowego wcielenia do armii.
Dlatego przywrócenie służby zasadniczej w Polsce ze względu na zbyt małą
liczebność naszego wojska w ogóle nie powinno być rozpatrywane. Z tego samego
powodu co wprowadzenie obowiązkowego poboru do policji w sytuacji, gdy
brakowałoby policjantów.