Zlikwidować kolej. Zamiast transportu kolejowego należy
rozwijać międzymiastowe przewozy busowe. Transport busowy jest dochodowy w
przeciwieństwie do kolejowego. Przejazd busem kosztuje kilka złotych, a
prywatne firmy osiągają zysk. Na kolej państwo natomiast dopłaca 6,5 mld zł
rocznie. Mimo, iż ceny biletów są wysokie nie pokrywają nawet strat. Firmy
prywatne nie oferują jednak przejazdów do mniejszych miejscowości np. z
Białegostoku do Moniek, gdyż są one dla nich nieopłacalne ekonomicznie. Podróżni muszą mieć natomiast zapewnioną
możliwość dojazdu z każdej miejscowości do każdej. Transport busowy powinno
więc zorganizować państwo które by konkurowało o klienta z prywatnymi firmami
przewozowymi. Państwowe przewozy busowe obejmowałyby zdecydowanie więcej przejazdów
regionalnych niż prywatne przedsiębiorstwa świadczące ten sam rodzaj usług i
dlatego w warunkach wolnego rynku mogłyby z nimi skutecznie rywalizować. Cena
biletu przejazdowego byłaby znacznie niższa niż PKP, a budżet państwa nie
generowałby strat 6,5 mld zł rocznie. Bilety staniałyby mniej więcej 6-krotnie-
bo taka jest różnica w cenie miedzy przejazdem kolejowym a busowym (np. bilet
PKP z Białegostoku do Warszawy kosztuje 30 zł, a busowy- 5 zł a kupiony kilka
dni przed podróżą- nawet złotówkę). Aby nie ograniczać oszczędności związanych
z przeprowadzoną reformą zwalniani maszyniści, mający prawo jazdy powinni
przekwalifikować się na kierowców busów. Pozostali zaś, tak jak nauczyciele,
jako byli maszyniści do pracy wykonywanej w innym zawodzie otrzymaliby 1000 zł
dodatku. Płacenie 1000 zł miesięcznie jest mimo wszystko tańszym rozwiązaniem
niż zapewnienie wcześniejszych emerytur.
czwartek, 29 marca 2018
środa, 7 marca 2018
i/ zwolnienie polowy nauczycieli, pozostałym wydłużenie czasu pracy z 4 do 8 godzin-7,5 mld zł;
30 mld zł- tyle budżet państwa wydaje rocznie na płace dla
ponad 500 tys. nauczycieli. Przeciętny belfer zarabia 4 tys. 700 zł, pracując
zaledwie 4 godziny dziennie. Żeby uświadomić sobie, jak dużym obciążeniem dla
podatników są nauczyciele, warto porównać koszt ich utrzymania , z
wysokością wpływów z podatków bezpośrednich. Nauczyciele kosztują budżet więcej niż wynosi połowa dochodu z PIT (56 mld zł), lub podatków płaconych przez przedsiębiorców-50 mld zł (30 mld zł CIT+ 20 mld zł liniowy PIT dla
przedsiębiorców). Dla mnie to chore, że na pensje dla nauczycieli musi się składać ponad połowa przedsiębiorców lub podatników z I grupy podatkowej PIT. Cała
Polska haruje, żeby belfer mógł sobie popracować 4 godzinki dziennie i
wypoczęty wrócić do domu. Wreszcie któryś rząd powinien przerwać kosztowne
wygodnictwo jednej grupy zawodowej. Moja propozycja: zwolnić polowe
nauczycieli, drugiej połowie podwyższyć czas pracy do 8 godzin (niech ciężko
pracują jak wszyscy w Polsce). Podatnicy zyskają 15 mld zł. Jeżeli belfry będą
zajadle protestować, dać zwalnianym legalną łapówkę w formie 1000 zł dodatku do
pracy podjętej w innym zawodzie. Za cenę uniknięcia awantur i burd nauczycieli
pod Sejmem, budżet na reformie zyskałby o połowę mniej niż w wariancie „wywalenia
nauczycieli na zbity ryj”: 7,5 mld zł zamiast 15 mld zł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)