czwartek, 28 czerwca 2018

a/ likwidacja zasiłków i wprowadzenie nowych zasad pomocy socjalnej (zasada zwrotności i pomocy w naturze)- 60 mld zł oszczędności


1/ likwidacja wszystkich zasiłków 123 mld zł;
2/ zasady nowej pomocy socjalnej: pomoc polegałaby wyłącznie na finansowaniu określonych wydatków z obowiązkiem ich zwrotu (zasada zwrotności)
Pomoc socjalna obejmowałaby:
a. budowę 50 tys. mieszkań dla bezdomnych
- mieszkania miałyby oczywiście obniżony standard. Byłyby jednak zaopatrzone w kanalizację, wodę i prąd. Lokal wyposażony zostałby jedynie w łóżko, szafkę i stół. Toalety i prysznice znajdowałyby się na oddzielnym piętrze. Przeznaczone byłyby dla wszystkich mieszkańców klatki. Mieszkania nie posiadałoby centralnego ogrzewania, jednak blok zostałby mocno ocieplony już podczas budowy, dzięki czemu w lokalu nie odczuwałoby się chłodu. Bloki budowane dla ludzi najuboższych w zakresie administrowania (np. wywozu śmieci, obowiązku dostarczenia wody itp.), podlegałyby takim samym regulacjom jak wszystkie inne
b. wprowadzenie minimum egzystencji w wysokości  800 zł na osobę w rodzinie.
- zasiłek polegałby na wypłacie 800 zł na głowę w przypadku braku dochodów w gospodarstwie lub dopłacie do 800 zł w przypadku gdyby dochód w gospodarstwie domowym występował, ale był niższy niż 800 zł na osobę 
- osoby korzystające z zasiłku, po uzyskaniu własnych dochodów (najczęściej w podjęcia pracy), zwracaliby kwotę zasiłku zwiększoną o połowę. Zwracana byłaby nadwyżka powyżej płacy minimalnej lub połowy średniej płacy. Jeżeli rodzina nie posiadała własnych dochodów kwota zwrotu wynosiłaby 1200 zł od jednej osoby
- kwota zasiłku nie podlegałaby ściągalności w przypadku dochodu nie przekraczającego minimalnej płacy (jeśli praca minimalna nie zostałaby zlikwidowana ) lub połowę średniej płacy (jeśli płaca minimalna byłaby zlikwidowana). Kwota ta wynosiłaby obecnie ok. 4500 zł.
- przykład: wcześniej niepracujące małżeństwo mające dodatkowo na utrzymaniu dwoje dzieci pobiera zasiłek 4x 800 zł= 3200 zł Po podjęciu zatrudnienia żona zarabia 6000 zł brutto a mąż 8.000 zł brutto. Wysokość płacy do ok. 4500 zł brutto nie podlegałaby zwrotowi. Ściągnięciu z pensji podlegałaby kwota 4x 1200 zł=4800 zł.  Żona zwróciłaby więc do budżetu państwa 1500 zł a mąż- 3300 zł. Dopiero od pozostałego dochodu w wysokości  4500 zł brutto (żona) i 4700 zł (mąż) naliczana byłaby składka emerytalna, rentowa i zdrowotna (w swoich propozycjach jestem za likwidacją PIT i CIT, a także składki wypadkowej i obowiązkowej składki chorobowej). Jeżeli wysokość płacy nie pozwoliłaby na zwrot miesięcznej kwoty zasiłku, kwota ta rozkłądana byłaby na kilka miesięcy aż do całkowitej spłaty.


niedziela, 24 czerwca 2018

b/ redukcja zatrudnienia w administracji- 10 mld zł

1/ zmniejszenie etatów odbywałoby się poprzez
- wykonywanie tych samych kompetencji przez mniejszą ilość urzędników. W ten sposób ograniczane byłoby zatrudnienie w urzędach, w których istnieje przyrost biurokracji.  Ograniczenia zatrudnienia redukcję zatrudnienia w Urzędach dokonywałby drogą zarządzenia, Minister Spraw Wewnętrznych na wniosek kierownika jednostki organizacyjnej urzędu. Powinno nastąpić zwolnienie ok. połowy pracowników urzędów wojewódzkich, urzędu morskiego, sanepid i in.
- ograniczenie kompetencji urzędu np. Sanepid zajmowałby się głównie pomiarem czystości wody. Kontroli świeżości żywności dokonywałby wyłącznie na wniosek konsumenta
2/ likwidacja powiatów i przejęcie ich kompetencji przez gminy
3/ zmniejszenie zatrudnienia w agencjach rolniczych; połączenie ANR, ARiMR i ARR w jedną agencję rolniczą
4/ likwidacja niektórych urzędów m.in: Centralnego Urzędu Miar i Wag, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Instytutu Pamięci Narodowej (z przekazaniem jego zasobów do Archiwum Państwowego), GDDKiA (nadzorem i budową dróg krajowych i autostrad zajmowałyby się samorządy wojewódzkie

piątek, 1 czerwca 2018

c/ likwidacja wydatków budżetowych na kulturę- 10 mld zł




1/ migracja do internetu treści wszystkich książek, z czym wiąże się możliwość likwidacji bibliotek i czytelni. Książki z obecnych bibliotek i czytelni zostałyby rozdysponowane bezpłatnie dla szkół i uczelni. Natomiast te, które nie udałoby się rozdysponować powinno się sprzedać za symboliczną złotówkę.
2/ prywatyzacja muzeów, teatrów, oper, filharmonii i likwidacja budżetowego finansowania kultury.
nowy sposób finansowania instytucji kultury: 
- na potrzeby rozwoju instytucji kultury przeznaczanych byłoby określony procent zysków z każdego filmu w następującej proporcji: 20% środków na kino, 20%- na teatr, 10%- na filharmonię i operę, 5%- na muzeum
transmisje telewizyjne ze sztuk w każdym polskim teatrze, operze i filharmonii w całej Polsce; zyski z reklam przed oraz po transmisji na żywo i retransmisji byłyby w całości przeznaczane dla teatru, opery lub filharmonii, w którym odbywał się transmitowany spektakl lub koncert.
- istnienie odrębnego konta dla dobrowolnych wpłat dla muzeów, teatrów, filharmonii, oper i kin. Bezpłatne banery z numerem konta mogłyby być umieszczane na terenie każdej instytucji kulturalnej 
Uzasadnienie dla niefinansowania kultury z budżetu państwa:
Ponad 9 mld rocznie- tyle łącznie państwo (z czego samorządy terytorialne- ponad 7 mld) wydaje rocznie na kulturę: teatry, muzea, kina, czytelnie, biblioteki, filharmonie, opery i domy kultury. Można przyjąć argumentację artystów, że finansowanie obiektów kultury przez budżet (państwa i samorządów) jest konieczne, bo przecież kultura ma wartość ponadczasową i musi przetrwać, nawet jeżeli teatry, muzea czy filharmonie z jakichś powodów są opustoszałe czy wręcz bankrutują. Jednak zwolennicy utrzymywania instytucji kultury za wszelką cenę zapominają o jednym: to podatnicy przymusowo płacą, z zarobionych przez siebie pieniędzy za to, z czego nie chcą korzystać. Świat artystyczny oburzają propozycje poddania domów kultury tym samym regułom gry rynkowej co przedsiębiorstwa, bo celem ich istnienia jest promowanie wartości, a nie tworzenie zysku (tak jak jest to w przypadku przedsiębiorstw). Zapomina się jednak o jednym: jeżeli by ludziom (podatnikom) naprawdę zależało na tych wartościach, to sami by je chronili, chodząc do teatrów, muzeów, galerii czy oper zdecydowanie częściej niż to robią. Ostatecznie zatem i tak zawsze dochodzimy do ekonomii. Dlatego jestem za sprywatyzowaniem wszelkich instytucji kultury w Polsce. Jeżeli część z nich by przetrwało- to znaczy, że są potrzebne. Jeżeli nie- trudno, upadną jak przedsiębiorstwa. Tak działa wolny rynek. W temacie celowo nie wspominałem o czytelniach i bibliotekach, bo mam w stosunku do nich propozycję wyjątkową: zmigrowanie książek ze wszystkich polskich bibliotek i udostępnienie ich za darmo w internecie. Koszt utrzymywania internetowej biblioteki byłby praktycznie zerowy, a czytelnicy mieliby łatwy dostęp do każdej książki, która kiedykolwiek ukazała się w naszym kraju.