niedziela, 24 grudnia 2017

uelastycznienie prawa pracy



Znieść socjalistyczny kodeks pracy! Prawo musi regulować jedynie czas pracy (tygodniową maksymalną ilość godzin pracy; wysokość dodatków za pracę w nadgodzinach; ilość wolnych od pracy, w tym płatnego urlopu). Pozostałe kwestie powinna określać umowa o pracę. Dziwi mnie np. dlaczego istnieje coś takiego jak płaca minimalna, która oznacza, że poniżej określonych kosztów pracodawca nie może zatrudnić pracownika. Określanie sztywnej płacy minimalnej jest niekorzystna przede wszystkim dla bezrobotnych, którzy, jeżeli nie mają żadnego dochodu, chcą podjąć każdą pracę, a państwo im na to nie pozwala. Kompletnymi kretynizmami są: wypowiedzenia umów i zapłata za czas choroby. Pracodawca musi mieć całkowicie pełną swobodę w zwalnianiu i zatrudnianiu pracowników w każdej chwili, z każdego powodu (nawet swojego kaprysu). Dla mnie ta zasada jest jedną z najważniejszych zasad, dotyczących rynku pracy, a nawet całej gospodarki bez której nie da się zbudować prawdziwego liberalizmu ekonomicznego. Wszelkie ograniczenia woli pracodawcy w tej kwestii, stawiane odgórnie przez system prawny uważam za bardzo złe. Natomiast zapłata pracownikowi za czas choroby w wysokości 80 proc. wynagrodzenia przez pierwsze 33 dni zwolnienia oraz płacenie obowiązkowej składki, z której finansowane są zasiłki za dłuższą chorobę uważam za monstrum absurdu. Czemu w ogóle pracodawca jest zmuszony do płacenia pracownikowi, z którego nie ma żadnej korzyści. To tylko w zupełnie nie wytłumaczalnej przyczyny podnosi koszty pracy. Zresztą działa także na niekorzyść pracownika, bo praktyka pokazuje, że po nawet krótkiej (i prawdziwej) chorobie zagrożony jest zwolnieniem z pracy. Być może, jeżeli przez czas choroby pracownik pozostawałby bez wypłaty, pracodawca tak chętnie nie wywalałby go z roboty.

piątek, 1 grudnia 2017

wpisanie do Konstytucji zakazu finansowania przez państwo deficytowych miejsc pracy

Wprowadzenie do Konstytucji przepisu zakazującego finansowania przez państwo nierentownych miejsc pracy stanowiłoby zaporę dla socjalistów w realizacji takiej polityki, gdyż zmiana Konstytucji wymaga uzyskania większej liczby głosów niż zwykłej ustawy.

Miejsca pracy muszą być produktywne. Dopłacanie do jakichkolwiek podmiotów ekonomicznych generujących straty nie ma nic wspólnego z racjonalną gospodarką. Taka polityka jest zupełnym zaprzeczeniem istoty rynku. Przedsiębiorstwo czy kopalnia istnieje tylko po to, żeby przynosić zysk. Jeżeli ponosi trwałe straty wyjściem jest tylko prywatyzacja albo likwidacja. Zupełnym bezsensem jest np. płacenie górnikowi za wydobywanie węgla, jeżeli koszt jego wydobycia przewyższa korzyści ekonomiczne, jakie ono przynosi. Tak samo jest również w każdej innej branży- wzrost ilości pracowników nie powinien być spowodowany zapewnieniem mu z tego tytułu jakiś preferencyjnych ulg. Miejsca pracy tworzone przez państwo kończą się bowiem wraz z końcem pieniędzy na ten cel przeznaczonych. Ekonomicznie wartościowy jest jedynie spadek bezrobocia, będący efektem wzrostem gospodarczego.