czwartek, 28 września 2017

9. Ochrona własności prywatnej.

Zgodnie z art.20 Konstytucji ochrona własności prywatnej obok wolności działalności gospodarczej i współpracy partnerów społecznych, stanowi podstawę ustroju gospodarczego Polski. Rzeczywistość jest jednak kompletnie inna. Można śmiało powiedzieć, ze pod względem ochrony własności Polska jest państwem wręcz bolszewickim. Należy więc przyjąć rozwiązania zmierzające do zwiększenia ochrony własności prywatnej. Oto moje propozycje zmian ustrojowych:
1/ zniesienie planów zagospodarowania terenu (studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego) dla nieruchomości prywatnych lub oddanych osobie prywatnej w użytkowanie wieczyste. O sposobie zagospodarowania terenu powinien decydować wyłącznie właściciel (własność prywatna) albo użytkownik wieczysty z uwzględnieniem umowy o oddanie nieruchomości w użytkowanie wieczyste. Plany miejscowe albo studium zagospodarowania są tworzone dla nieruchomości prywatnych. Oznacza to, ze samorząd narzuca prywatnemu właścicielowi sposób zagospodarowania terenu. Jeśli np. gmina uzna, ze nieruchomość ma być przeznaczona pod tereny leśne, a jest wykorzystywana pod uprawę ziemi, właściciel bez przekształcenia własnej działki rolnej w leśną, nie może dokonać jej sprzedaży. Zupełnie spaczone prawo, które decyduje o sposobie użytkowania prywatnej działki, co właściciel może a czego nie może na niej zbudować.
2/ likwidacja zezwoleń na budowę. Prawo budowlane w absurdalny sposób enumeratywnie wymienia rodzaje budowli, budynków, mieszkań altan na które wymagane jest uzyskanie zezwolenia. Należy w ogóle znieść zezwolenia. Jeśli budującym jest developer powinien jedynie zostać zachowany obowiązek zgłoszenia inwestycji wraz ze złożeniem projektu budowlanego oraz prowadzenie dziennika budowy dla celów odpowiedzialności developera w przypadku zawalenia się, zniszczenia albo uszkodzenia budynku z jego winy. Nie może być jednak mowy o jakimkolwiek zezwoleniu, gdyż developer jest profesjonalistą,  który odpowiada za swoje błędy. Jeśli natomiast budującym jest osoba prywatna, obowiązek zgłoszenia powinien dotyczyć wyłącznie budowy budynków użyteczności publicznej (np.sklepu). W sytuacji, jeśli budowla wykorzystywana byłaby w sposób uciążliwy (immisje, składowanie śmierdzących chemikaliów), każdej osobie odczuwającej tego skutki przysługiwałoby prawo do wniesienia powództwa do sadu cywilnego. Sprawy niekorzystnego oddziaływania nieruchomości powinny być zawsze roztrzygane w trybie cywilnym, a nie stanowić argument dla utrzymania obowiązku uzyskania urzędniczego zezwolenia. Czasami wstrzymującego budowę na kilka ładnych miesięcy. Nie widzę potrzeby utrzymywania zezwoleń nawet jeśli planowana inwestycja mogłaby stanowić zagrożenie dla środowiska lub zdrowia ludzi. W takim przypadku wystarczy kontrola następcza (po dokonaniu inwestycji). Jeśli okazałoby się, ze inwestycja rzeczywiście stwarza takie zagrożenie, koszty rozbiórki i ewentualnych odszkodowań za zniszczenie środowiska lub zdrowia mieszkańców ponosiłby inwestor.
3/ likwidacja wszelkich ograniczeń w handlu ziemią rolną nałożonych przez Ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego. Tylko prywatny właściciel jako jedyny dysponent własności może decydować komu sprzedać swoja ziemie. Dla jakiś swoich chorych ksenofobicznych dyrdymał, Ustawa ogranicza swobodę handlu nieruchomościami rolnymi przede wszystkim z niekorzyścią dla właścicieli. Z bogatym cudzoziemcem z Zachodu, polski rolnik miałby szanse wynegocjować wyższą cenę sprzedaży niż z Polakiem. Polskie prawo woli jednak wspierać ksenofobie niż interes ekonomiczny polskich właścicieli rolnych.
4/ wzmocnienie pozycji wynajmującego w umowach najmu poprzez likwidację przepisów ograniczających lub uniemożliwiających wynajmującemu wypowiedzenie umowy najmu. Umowa najmu powinna bezwarunkowo kończyć się z dniem wypowiedzenia (jeśli nastąpiło ono z winy najemcy) lub upływu terminu wypowiedzenia (w pozostałych przypadkach). Brak innego lokum albo inne problemy materialne najemcy nie może stanowić przeszkody do rozwiązania umowy. Najważniejsza jest ochrona własności wynajmującego.
5/ przeprowadzenie pełnej reprywatyzacji. Państwo powinno zwrócić byłym właścicielom pełną wartość ich majątków, przeznaczając na ten cel 10 mld zł wydatków budżetowych rocznie aż do zaspokojenia wszystkich właścicieli. Aby nie tworzyć problemu dla lokatorów zajętych kamienic, obawiających się eksmisji, jedyną formą reprywatyzacji byłby zwrot w pieniądzu. Całością procesu reprywatyzacji zająłby się specjalnie powołany w tym celu Urząd ds Reprywatyzacji. Do kompetencji Urzędu należałoby rozpatrywanie dokumentów, potwierdzających prawo własności do nieruchomości oraz wypłata odszkodowań byłym właścicielom.
6/ likwidacja zachowku. Spadkodawca powinien mieć prawo do rozporządzenia testamentowego całego majątku, z pominięciem najbliższej rodziny.

środa, 20 września 2017

przeprowadzenie reprywatyzacji



Polska jest jedynym państwem postkomunistycznym, które prawnie nie uregulowało kwestii reprywatyzacji. Przez większość rządów problem ten albo nie był na tyle istotny, aby go wreszcie rozwiązać albo proponowały byłym właścicielom jakąś marną jałmużnę (10% wartości przejętych nieruchomości). Jedynie premier Jerzy Buzek chciał przyznać poszkodowanym zwrot połowy utraconego przez nich majątku. Niektórzy przeciwnicy reprywatyzacji uważają, że państwa polskiego nie stać na jej przeprowadzenie. Obawiają się też, że dawny właściciel powracający do swojej kamienicy eksmituje mieszkających tam lokatorów. Ja jednak uważam, że demokratyczne państwo nie może aprobować kradzieży jako narzędzia prowadzenia polityki. Dlatego powinno całkowicie stanąć po stronie byłych właścicieli, zwracając im wartość całego utraconego przez nich mienia. Interesy aktualnych lokatorów lub właścicieli da się natomiast zabezpieczyć w inny sposób. Istotą reprywatyzacji jest bowiem zwrot wartości majątku, a nie forma tego zwrotu. Nic zatem nie przeszkadza, żeby reprywatyzacja była przeprowadzona wyłącznie w pieniądzu. I wówczas wszyscy (byli właściciele, obecni właściciele, lokatorzy) zachowywaliby swoje prawa. Jeżeli chodzi natomiast o koszty reprywatyzacji (190 mld zł), bo taki zarzut również pada, nie stanowią one problemu, gdyż sam proces odzyskiwania majątków przez byłych właścicieli może zostać rozłożony na np. 20 lat. A wtedy wydatki państwa rzędu 10 mld zł rocznie byłyby możliwe do pokrycia. Ich zmniejszenie przez ograniczenie zwrotu do części wartości mienia, są całkowicie niedopuszczalne. Komuchy zagarniali całe nieruchomości. Zatem nie można komuś kto stracił mieszkanie oddać drzwi czy okno. Taka polityka oznacza, że państwo de facto staje po stronie złodzieja, a nie osoby okradanej. Dlatego poszkodowani muszą odzyskać 100% mieni, i nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek kompromisie! Zwrot należy się również wszystkim, bez względu na narodowość czy aktualne obywatelstwo. Rażąca jest zwłaszcza retoryka nacjonalistyczna, że jeżeli ktoś nie jest Polakiem z krwi i kości, to może być przez Polaków (Polskę) okradziony. Ludzie, uznani przez komuchowe władze za burżujów i latyfundystów, zgrabieni z majątków i zmuszeni do ich opuszczenia, mają prawo oczekiwać (a nawet żądać), że obecne, demokratyczne państwo zadośćuczyni ich krzywdzie materialnej. Dlatego ustawa reprywatyzacyjna powinna objąć w takim samym stopniu wszystkich, którzy swoją własność utracili: rodziny żydowskie mieszkające od dawna za granicą, Polaków, żyjących w Polsce oraz Zabużan.

niedziela, 17 września 2017

likwidacja zachowku



Zachowek to część spadku, która należy się spadkobiercy będącemu członkiem najbliższej rodziny zmarłego, niezależnie nawet od jego woli wyrażonej w testamencie. Zachowek jest typowym przykładem mieszania się państwa w nie swoje sprawy. Instytucja zachowku powoduje bowiem, że spadkodawca, mimo iż jest pełnoprawnym właścicielem całego majątku nie może nim w pełni rozporządzać. Jeśli nawet w testamencie rozdysponuje wszystkimi przedmiotami własności, i tak zgodnie z art.991 ust1 kc, małżonkowi, dzieciom i rodzicom przysługuje połowa należnego im majątku, jeśli spadkodawca nie sporządził testamentu. Spadkodawca, będzie wówczas realizował własną wolę, wyrażoną w testamencie, na drodze wydziedziczenie. Wydziedziczenie może być jednak zakwestionowane przez uprawnionych do zachowku. Powołują się oni najczęściej na argument, iż wina z powodu której spadkodawca chce pozbawić ich zachowku leży po stronie spadkodawcy np. zanik więzi rodzinnej spowodował spadkodawca, bo zerwał z nią relację. Instytucja zachowku powoduje, że chociaż przyszły spadkodawca, nie został w żaden sposób ograniczony w prawie własności do swego majątku, może nim dysponować jak właściciel we wszystkich sprawach poza rozporządzeniami na wypadek śmierci. Mógłby np. sprzedać lub darować lokal mieszkalny dowolnej osobie, ale gdyby ten sam lokal przekazał w testamencie, najbliższa rodzina posiadałaby do niego roszczenie zachowku. Aby zakończyć tą patologiczną sytuację, proponuję likwidację zachowku. Spadkodawca, jako właściciel majątku może dokonywać względem niego wszystkich czynności prawnych, powinien móc nim dowolnie rozporządzać również w testamencie.