Polska jest jedynym państwem postkomunistycznym, które
prawnie nie uregulowało kwestii reprywatyzacji. Przez większość rządów problem
ten albo nie był na tyle istotny, aby go wreszcie rozwiązać albo proponowały
byłym właścicielom jakąś marną jałmużnę (10% wartości przejętych
nieruchomości). Jedynie premier Jerzy Buzek chciał przyznać poszkodowanym zwrot
połowy utraconego przez nich majątku. Niektórzy przeciwnicy reprywatyzacji
uważają, że państwa polskiego nie stać na jej przeprowadzenie.
Obawiają się też, że dawny właściciel powracający do swojej kamienicy eksmituje
mieszkających tam lokatorów. Ja jednak uważam, że demokratyczne państwo nie
może aprobować kradzieży jako narzędzia prowadzenia polityki. Dlatego powinno
całkowicie stanąć po stronie byłych właścicieli, zwracając im wartość całego
utraconego przez nich mienia. Interesy aktualnych lokatorów lub właścicieli da
się natomiast zabezpieczyć w inny sposób. Istotą reprywatyzacji jest bowiem
zwrot wartości majątku, a nie forma tego zwrotu. Nic zatem nie przeszkadza,
żeby reprywatyzacja była przeprowadzona wyłącznie w pieniądzu. I wówczas
wszyscy (byli właściciele, obecni właściciele, lokatorzy) zachowywaliby swoje
prawa. Jeżeli chodzi natomiast o koszty reprywatyzacji (190 mld zł), bo taki
zarzut również pada, nie stanowią one problemu, gdyż sam proces odzyskiwania
majątków przez byłych właścicieli może zostać rozłożony na np. 20 lat. A wtedy
wydatki państwa rzędu 10 mld zł rocznie byłyby możliwe do pokrycia. Ich
zmniejszenie przez ograniczenie zwrotu do części wartości mienia, są całkowicie
niedopuszczalne. Komuchy zagarniali całe nieruchomości. Zatem nie można komuś
kto stracił mieszkanie oddać drzwi czy okno. Taka polityka oznacza, że państwo
de facto staje po stronie złodzieja, a nie osoby okradanej. Dlatego
poszkodowani muszą odzyskać 100% mieni, i nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek
kompromisie! Zwrot należy się również wszystkim, bez względu na narodowość czy
aktualne obywatelstwo. Rażąca jest zwłaszcza retoryka nacjonalistyczna, że
jeżeli ktoś nie jest Polakiem z krwi i kości, to może być przez Polaków
(Polskę) okradziony. Ludzie, uznani przez komuchowe władze za burżujów i
latyfundystów, zgrabieni z majątków i zmuszeni do ich opuszczenia, mają prawo
oczekiwać (a nawet żądać), że obecne, demokratyczne państwo zadośćuczyni ich
krzywdzie materialnej. Dlatego ustawa reprywatyzacyjna powinna objąć w takim
samym stopniu wszystkich, którzy swoją własność utracili: rodziny żydowskie
mieszkające od dawna za granicą, Polaków, żyjących w Polsce oraz Zabużan.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz