Znieść socjalistyczny kodeks pracy! Prawo musi regulować
jedynie czas pracy (tygodniową maksymalną ilość godzin pracy; wysokość dodatków
za pracę w nadgodzinach; ilość wolnych od pracy, w tym płatnego urlopu).
Pozostałe kwestie powinna określać umowa o pracę. Dziwi mnie np. dlaczego
istnieje coś takiego jak płaca minimalna, która oznacza, że poniżej określonych
kosztów pracodawca nie może zatrudnić pracownika. Określanie sztywnej płacy
minimalnej jest niekorzystna przede wszystkim dla
bezrobotnych, którzy, jeżeli nie mają żadnego dochodu, chcą podjąć każdą pracę,
a państwo im na to nie pozwala. Kompletnymi kretynizmami są: wypowiedzenia umów
i zapłata za czas choroby. Pracodawca musi mieć całkowicie pełną swobodę w
zwalnianiu i zatrudnianiu pracowników w każdej chwili, z każdego powodu (nawet
swojego kaprysu). Dla mnie ta zasada jest jedną z najważniejszych zasad,
dotyczących rynku pracy, a nawet całej gospodarki bez której nie da się
zbudować prawdziwego liberalizmu ekonomicznego. Wszelkie ograniczenia woli
pracodawcy w tej kwestii, stawiane odgórnie przez system prawny uważam za
bardzo złe. Natomiast zapłata pracownikowi za czas choroby w wysokości 80 proc.
wynagrodzenia przez pierwsze 33 dni zwolnienia oraz płacenie obowiązkowej
składki, z której finansowane są zasiłki za dłuższą chorobę uważam za monstrum
absurdu. Czemu w ogóle pracodawca jest zmuszony do płacenia pracownikowi, z
którego nie ma żadnej korzyści. To tylko w zupełnie nie wytłumaczalnej
przyczyny podnosi koszty pracy. Zresztą działa także na niekorzyść pracownika,
bo praktyka pokazuje, że po nawet krótkiej (i prawdziwej) chorobie zagrożony
jest zwolnieniem z pracy. Być może, jeżeli przez czas choroby pracownik
pozostawałby bez wypłaty, pracodawca tak chętnie nie wywalałby go z roboty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz