30 mld zł- tyle budżet państwa wydaje rocznie na płace dla
ponad 500 tys. nauczycieli. Przeciętny belfer zarabia 4 tys. 700 zł, pracując
zaledwie 4 godziny dziennie. Żeby uświadomić sobie, jak dużym obciążeniem dla
podatników są nauczyciele, warto porównać koszt ich utrzymania , z
wysokością wpływów z podatków bezpośrednich. Nauczyciele kosztują budżet więcej niż wynosi połowa dochodu z PIT (56 mld zł), lub podatków płaconych przez przedsiębiorców-50 mld zł (30 mld zł CIT+ 20 mld zł liniowy PIT dla
przedsiębiorców). Dla mnie to chore, że na pensje dla nauczycieli musi się składać ponad połowa przedsiębiorców lub podatników z I grupy podatkowej PIT. Cała
Polska haruje, żeby belfer mógł sobie popracować 4 godzinki dziennie i
wypoczęty wrócić do domu. Wreszcie któryś rząd powinien przerwać kosztowne
wygodnictwo jednej grupy zawodowej. Moja propozycja: zwolnić polowe
nauczycieli, drugiej połowie podwyższyć czas pracy do 8 godzin (niech ciężko
pracują jak wszyscy w Polsce). Podatnicy zyskają 15 mld zł. Jeżeli belfry będą
zajadle protestować, dać zwalnianym legalną łapówkę w formie 1000 zł dodatku do
pracy podjętej w innym zawodzie. Za cenę uniknięcia awantur i burd nauczycieli
pod Sejmem, budżet na reformie zyskałby o połowę mniej niż w wariancie „wywalenia
nauczycieli na zbity ryj”: 7,5 mld zł zamiast 15 mld zł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz