czwartek, 28 września 2017

9. Ochrona własności prywatnej.

Zgodnie z art.20 Konstytucji ochrona własności prywatnej obok wolności działalności gospodarczej i współpracy partnerów społecznych, stanowi podstawę ustroju gospodarczego Polski. Rzeczywistość jest jednak kompletnie inna. Można śmiało powiedzieć, ze pod względem ochrony własności Polska jest państwem wręcz bolszewickim. Należy więc przyjąć rozwiązania zmierzające do zwiększenia ochrony własności prywatnej. Oto moje propozycje zmian ustrojowych:
1/ zniesienie planów zagospodarowania terenu (studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego) dla nieruchomości prywatnych lub oddanych osobie prywatnej w użytkowanie wieczyste. O sposobie zagospodarowania terenu powinien decydować wyłącznie właściciel (własność prywatna) albo użytkownik wieczysty z uwzględnieniem umowy o oddanie nieruchomości w użytkowanie wieczyste. Plany miejscowe albo studium zagospodarowania są tworzone dla nieruchomości prywatnych. Oznacza to, ze samorząd narzuca prywatnemu właścicielowi sposób zagospodarowania terenu. Jeśli np. gmina uzna, ze nieruchomość ma być przeznaczona pod tereny leśne, a jest wykorzystywana pod uprawę ziemi, właściciel bez przekształcenia własnej działki rolnej w leśną, nie może dokonać jej sprzedaży. Zupełnie spaczone prawo, które decyduje o sposobie użytkowania prywatnej działki, co właściciel może a czego nie może na niej zbudować.
2/ likwidacja zezwoleń na budowę. Prawo budowlane w absurdalny sposób enumeratywnie wymienia rodzaje budowli, budynków, mieszkań altan na które wymagane jest uzyskanie zezwolenia. Należy w ogóle znieść zezwolenia. Jeśli budującym jest developer powinien jedynie zostać zachowany obowiązek zgłoszenia inwestycji wraz ze złożeniem projektu budowlanego oraz prowadzenie dziennika budowy dla celów odpowiedzialności developera w przypadku zawalenia się, zniszczenia albo uszkodzenia budynku z jego winy. Nie może być jednak mowy o jakimkolwiek zezwoleniu, gdyż developer jest profesjonalistą,  który odpowiada za swoje błędy. Jeśli natomiast budującym jest osoba prywatna, obowiązek zgłoszenia powinien dotyczyć wyłącznie budowy budynków użyteczności publicznej (np.sklepu). W sytuacji, jeśli budowla wykorzystywana byłaby w sposób uciążliwy (immisje, składowanie śmierdzących chemikaliów), każdej osobie odczuwającej tego skutki przysługiwałoby prawo do wniesienia powództwa do sadu cywilnego. Sprawy niekorzystnego oddziaływania nieruchomości powinny być zawsze roztrzygane w trybie cywilnym, a nie stanowić argument dla utrzymania obowiązku uzyskania urzędniczego zezwolenia. Czasami wstrzymującego budowę na kilka ładnych miesięcy. Nie widzę potrzeby utrzymywania zezwoleń nawet jeśli planowana inwestycja mogłaby stanowić zagrożenie dla środowiska lub zdrowia ludzi. W takim przypadku wystarczy kontrola następcza (po dokonaniu inwestycji). Jeśli okazałoby się, ze inwestycja rzeczywiście stwarza takie zagrożenie, koszty rozbiórki i ewentualnych odszkodowań za zniszczenie środowiska lub zdrowia mieszkańców ponosiłby inwestor.
3/ likwidacja wszelkich ograniczeń w handlu ziemią rolną nałożonych przez Ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego. Tylko prywatny właściciel jako jedyny dysponent własności może decydować komu sprzedać swoja ziemie. Dla jakiś swoich chorych ksenofobicznych dyrdymał, Ustawa ogranicza swobodę handlu nieruchomościami rolnymi przede wszystkim z niekorzyścią dla właścicieli. Z bogatym cudzoziemcem z Zachodu, polski rolnik miałby szanse wynegocjować wyższą cenę sprzedaży niż z Polakiem. Polskie prawo woli jednak wspierać ksenofobie niż interes ekonomiczny polskich właścicieli rolnych.
4/ wzmocnienie pozycji wynajmującego w umowach najmu poprzez likwidację przepisów ograniczających lub uniemożliwiających wynajmującemu wypowiedzenie umowy najmu. Umowa najmu powinna bezwarunkowo kończyć się z dniem wypowiedzenia (jeśli nastąpiło ono z winy najemcy) lub upływu terminu wypowiedzenia (w pozostałych przypadkach). Brak innego lokum albo inne problemy materialne najemcy nie może stanowić przeszkody do rozwiązania umowy. Najważniejsza jest ochrona własności wynajmującego.
5/ przeprowadzenie pełnej reprywatyzacji. Państwo powinno zwrócić byłym właścicielom pełną wartość ich majątków, przeznaczając na ten cel 10 mld zł wydatków budżetowych rocznie aż do zaspokojenia wszystkich właścicieli. Aby nie tworzyć problemu dla lokatorów zajętych kamienic, obawiających się eksmisji, jedyną formą reprywatyzacji byłby zwrot w pieniądzu. Całością procesu reprywatyzacji zająłby się specjalnie powołany w tym celu Urząd ds Reprywatyzacji. Do kompetencji Urzędu należałoby rozpatrywanie dokumentów, potwierdzających prawo własności do nieruchomości oraz wypłata odszkodowań byłym właścicielom.
6/ likwidacja zachowku. Spadkodawca powinien mieć prawo do rozporządzenia testamentowego całego majątku, z pominięciem najbliższej rodziny.

środa, 20 września 2017

przeprowadzenie reprywatyzacji



Polska jest jedynym państwem postkomunistycznym, które prawnie nie uregulowało kwestii reprywatyzacji. Przez większość rządów problem ten albo nie był na tyle istotny, aby go wreszcie rozwiązać albo proponowały byłym właścicielom jakąś marną jałmużnę (10% wartości przejętych nieruchomości). Jedynie premier Jerzy Buzek chciał przyznać poszkodowanym zwrot połowy utraconego przez nich majątku. Niektórzy przeciwnicy reprywatyzacji uważają, że państwa polskiego nie stać na jej przeprowadzenie. Obawiają się też, że dawny właściciel powracający do swojej kamienicy eksmituje mieszkających tam lokatorów. Ja jednak uważam, że demokratyczne państwo nie może aprobować kradzieży jako narzędzia prowadzenia polityki. Dlatego powinno całkowicie stanąć po stronie byłych właścicieli, zwracając im wartość całego utraconego przez nich mienia. Interesy aktualnych lokatorów lub właścicieli da się natomiast zabezpieczyć w inny sposób. Istotą reprywatyzacji jest bowiem zwrot wartości majątku, a nie forma tego zwrotu. Nic zatem nie przeszkadza, żeby reprywatyzacja była przeprowadzona wyłącznie w pieniądzu. I wówczas wszyscy (byli właściciele, obecni właściciele, lokatorzy) zachowywaliby swoje prawa. Jeżeli chodzi natomiast o koszty reprywatyzacji (190 mld zł), bo taki zarzut również pada, nie stanowią one problemu, gdyż sam proces odzyskiwania majątków przez byłych właścicieli może zostać rozłożony na np. 20 lat. A wtedy wydatki państwa rzędu 10 mld zł rocznie byłyby możliwe do pokrycia. Ich zmniejszenie przez ograniczenie zwrotu do części wartości mienia, są całkowicie niedopuszczalne. Komuchy zagarniali całe nieruchomości. Zatem nie można komuś kto stracił mieszkanie oddać drzwi czy okno. Taka polityka oznacza, że państwo de facto staje po stronie złodzieja, a nie osoby okradanej. Dlatego poszkodowani muszą odzyskać 100% mieni, i nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek kompromisie! Zwrot należy się również wszystkim, bez względu na narodowość czy aktualne obywatelstwo. Rażąca jest zwłaszcza retoryka nacjonalistyczna, że jeżeli ktoś nie jest Polakiem z krwi i kości, to może być przez Polaków (Polskę) okradziony. Ludzie, uznani przez komuchowe władze za burżujów i latyfundystów, zgrabieni z majątków i zmuszeni do ich opuszczenia, mają prawo oczekiwać (a nawet żądać), że obecne, demokratyczne państwo zadośćuczyni ich krzywdzie materialnej. Dlatego ustawa reprywatyzacyjna powinna objąć w takim samym stopniu wszystkich, którzy swoją własność utracili: rodziny żydowskie mieszkające od dawna za granicą, Polaków, żyjących w Polsce oraz Zabużan.

niedziela, 17 września 2017

likwidacja zachowku



Zachowek to część spadku, która należy się spadkobiercy będącemu członkiem najbliższej rodziny zmarłego, niezależnie nawet od jego woli wyrażonej w testamencie. Zachowek jest typowym przykładem mieszania się państwa w nie swoje sprawy. Instytucja zachowku powoduje bowiem, że spadkodawca, mimo iż jest pełnoprawnym właścicielem całego majątku nie może nim w pełni rozporządzać. Jeśli nawet w testamencie rozdysponuje wszystkimi przedmiotami własności, i tak zgodnie z art.991 ust1 kc, małżonkowi, dzieciom i rodzicom przysługuje połowa należnego im majątku, jeśli spadkodawca nie sporządził testamentu. Spadkodawca, będzie wówczas realizował własną wolę, wyrażoną w testamencie, na drodze wydziedziczenie. Wydziedziczenie może być jednak zakwestionowane przez uprawnionych do zachowku. Powołują się oni najczęściej na argument, iż wina z powodu której spadkodawca chce pozbawić ich zachowku leży po stronie spadkodawcy np. zanik więzi rodzinnej spowodował spadkodawca, bo zerwał z nią relację. Instytucja zachowku powoduje, że chociaż przyszły spadkodawca, nie został w żaden sposób ograniczony w prawie własności do swego majątku, może nim dysponować jak właściciel we wszystkich sprawach poza rozporządzeniami na wypadek śmierci. Mógłby np. sprzedać lub darować lokal mieszkalny dowolnej osobie, ale gdyby ten sam lokal przekazał w testamencie, najbliższa rodzina posiadałaby do niego roszczenie zachowku. Aby zakończyć tą patologiczną sytuację, proponuję likwidację zachowku. Spadkodawca, jako właściciel majątku może dokonywać względem niego wszystkich czynności prawnych, powinien móc nim dowolnie rozporządzać również w testamencie.

środa, 7 czerwca 2017

1. Reforma wymiaru sprawiedliwości- przyśpieszenie czasu rozpatrywania spraw w sądach



Jedyną jak dotąd próbą przyśpieszenia czasu postępowania sądowego była przygotowana przez ministra Gowina nowelizacja Ustawy o ustroju sądów powszechnych. Została ona szybko cofnięta przez następców, jednak nawet gdyby weszła w życie, nie osiągnęłaby zamierzonego celu. Podstawowy błąd reformy polegał na założeniu, że opóźnienie w rozpatrywania spraw przez sądy wynika ze złej administracyjnej struktury pracy sędziów. Zbyt wiele spraw, zdaniem autorów projektu, jest rozpatrywanych w dużych sądach miast wojewódzkich a nazbyt mało w sądach małych miejscowości czy gmin. Dlatego reforma opierała się na likwidacji zamiejscowych wydziałów Sądów Rejonowych. Sędziów tam pracujących chciano przerzucić do większych sądów. Tymczasem należało zwiększyć ogólną liczbę sędziów w dużych okręgach sądowych, zatrudniając nowych. A problemu zbyt małej ilości spraw w mniejszych sądach, nie powinno się rozwiązać przez zmniejszenie etatów zatrudnionych tam sędziów, tylko wprowadzenie zasady ich mobilności- w razie braku spraw w swoich siedzibach, prowadziliby oni sprawy w większych ośrodkach sądowych. W efekcie przy niewielkim nakładzie finansowym (obecnie na płace dla sędziów budżet przeznacza ok. 3,5 mld zł rocznie; zwiększenie liczby etatów i dodatki za dojazdy kosztowałoby podatników mniej więcej tyle samo), polskie sądownictwo z jednego z najbardziej opieszałych, stałoby się najprężniej działającym w Europie.

środa, 4 stycznia 2017

2. Ogólne założenia polityki prewencji. Krytyka korwinowskiej negacji prewencji.



Korwiniści nie potrafią dokonywać analizy pośrednich skutków zachowania, które jest przez prawo penalizowane (np. wzrost przestępczości, przemocy itp.), chociaż sam czyn takich skutków nie wywołuje. Nie dostrzegają w ogóle strony potencjalnej ofiary (przestępstwa dokonanego przez narkomana, człowieka zabitego z broni palnej). Kwestię natomiast oceniają tylko i wyłącznie z punktu widzenia potencjalnego sprawcy przestępstwa. Maja głęboko utrwalony schemat myślenia- skoro ktoś nie popełnił złego czynu, nie może być kontrolowany, karalny, represjonowany. Dla nich liczy się tylko to, ze potencjalny sprawca nie musi być sprawcą rzeczywistym, a przez to nie może ponieść kary. Dlatego biorą pod uwagę tylko, ze dane zachowanie (np. branie narkotyków, posiadanie broni palnej) nie wywołuje negatywnych skutków, zatem nie można być za nie karanym. Na sytuacje narkomana patrzą wyłącznie z punktu widzenia jego losu: niech się sam stacza, jego wybór. Nie dostrzegają natomiast zagrożenia jakie ten narkoman może spowodować (przestępczość, przemoc). Myślenie korwinistów ogranicza się do: przez samo ćpanie człowiek nie staje się przestepcą- narkotyki muszą być zatem legalne; samo posiadanie broni palnej nie czyni nikogo morderca- posiadanie broni musi być zatem dostępne bez żadnych ograniczeń. Nie dokonują natomiast porównania prawa naruszonego zakazem (prawo do narkotyzowania się, prawo do posiadania broni bez konieczności uzyskania zezwolenia) z prawem chronionym tym zakazem (ograniczenie przestępczości i przemocy domowej z powodu zakazu narkotyków, ograniczenie ilości zabójstw z powodu obowiązku uzyskania zezwolenia na posiadanie broni). Dla nich istotne jest tylko i wyłącznie, żeby nie zostały ograniczone prawa osób, które nie popełniają przestępstwa (narkomana, który ćpa a nikogo nie skrzywdzi, posiadacza broni, który nigdy nie zabije). Na szczęście poglądy Korwina są marginalne, i nie ma zagrożenia "wolności" w której 1500 ludzi rocznie byłoby mordowanych tylko z powodu nieograniczonego dostępu do broni palnej. Skoro po alkoholu ludzie popełniają 2/3 przestępstw (1 mlm z 1,5 mln), legalizacja narkotyków spowoduje, że będziemy mieli rocznie 2 mln przestępstw. I to jest właśnie ten obrzydliwy sposób rozumowania: "nie ważne że ilość przestępstw wzrośnie o milion, ważne żeby ludzie mogli sobie poćpać". Wracając natomiast do tematu broni "na życzenie", pogląd to w 100% próba stworzenia totalitarnego państwa, w którym rolę organów represji (policji, wojska) będą pełnili bandyci z bronią. Pragnę zauważyć, na czym polega istota wolności. Każdy odpowiada za swoje swoje życie i wyłącznie za swoje. I w każdym przypadku to ty i tylko ty ponosić konsekwencje wszelkich decyzji- dobrych lub złych. Jeżeli chodzi natomiast o dostęp do broni: odpowiada swoim życiem przypadkowa osoba, która się znalazła na linii celu. Dlatego posiadanie broni, nigdy nie może być prawem czyimkolwiek. Bo z prawa każdy robi użytek dla siebie, natomiast w przypadku broni przypadkowe osoby odpowiadają swoim życiem. Dlaczego mówię że liczba zabójstw zwiększy się o 2000 (4-krotnie). W 2020 w USA: odnotowano 21,5 tys. , https://tvn24.pl/swiat/usa-najwiekszy-wzrost-liczby-zabojstw-w-historii-raport-fbi-za-2020-rok-st5430514; a w Polsce-641 (statystyka obejmuje łączną liczbę zabójstw dokonanych i usiłowanych)  https://www.ciekawestatystyki.pl/2022/09/zabojstwa-w-polsce.html  33-krotnie więcej zabójstw w USA przy 8-krotnie tylko większej liczbie ludności: USA- 326 mln, Polska 38 mln. Myślisz, że większa liczba zabójstw wynika z większej przestępczości? Absolutnie nie! Poziom przestępczości w Stanach jest taki sam jak w Polsce: USA-11 mln 800 tys.; Polska-1 mln 400 tys Czyli 8-krotnie więcej- tyle ile wynosi różnica w liczbie ludności: http://www.nationmaster.com/country-info/compare/Poland/United-States/Crime 33-krotnie więcej zabójstw przy 8-krotnie większej liczbie ludności. W Polsce w 2022 roku współczynnik liczby zabójstw na 100000 mieszkańców wyniósł w Polsce 0,73 (169 miejsce na świecie) a w USA 4,96 (76 miejsce na świecie) Zatem ile w Polsce byłoby zabójstw, gdyby zlikwidowano obowiązek uzyskania zezwolenia na broń: 2500 zamiast 500. Ukryty totalitaryzm, w którym mordowanych byłoby 2500 ludzi rocznie. Przypominam, że przestępstwo można popełnić w zamiarze bezpośrednim- kiedy sprawca bezpośrednio popełnia dany czyn lub ewentualnym- kiedy sprawca przewiduje, że skutki danego czynu będą jak w przestępstwie i skutki te popiera. Legalizacja zezwolenia to typowy przykład mordowania 2500 ludzi rocznie w zamiarze ewentualnym. Nie bezpośrednio- poprzez czołgi, system milicyjnego lub wojskowego terroru, ale w sposób pośredni- poprzez system prawny, który doprowadziłby do skutku jak w przypadku mordowania bezpośredniego. Jeżeli korwin te skutki zna i je popiera, chce systemu totalitarnego, w którym rolę państwowych organów represji przejęliby bandyci. Totalitaryzm korwinowski byłby znacznie gorszy od stalinowskiego czy faszystowskiego. Ludzi przejeżdżanych przez czołgi czy mordowanych przez policję dałoby się dostrzec i społeczeństwo mogłoby podjąć walkę z państwem które morduje lub rozjeżdża czołgami 2500 osób rocznie. Natomiast w przypadku legalizacji broni, ilość zabójstw byłaby wyższa o 2500 a ludzie by tego kompletnie nie dostrzegli. Korwin mówiłby ludziom o wolności, a pośrednio-poprzez system prawny państwo Korwina mordowałoby 2500 osób rocznie. I to to w tym totalitaryzmie chodzi: żeby cię sterroryzowali prywatni bandyci a nie państwo. W pół godziny ktoś kupi broń, stoi z tobą w kolejce i nie wiesz czy tą broń ma dla obrony własnej czy zaraz otworzy ogień i rozwali wszystkich. Może w 1 przypadku na 1000 będzie tak, że napastnik rozwali wszystkich, a w 999 ujdzie się bezpiecznie z życiem. Tym niemniej jeżeli twoi bliscy znaleźliby się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie, oddaliby przymusowo życie za powszechne prawo posiadania broni. Korwin w każdym przypadku masakry terrorystycznej by mówił: "mógł nie zabijać", "nie musiał strzelać" I rzeczywiście, miałby rację. Tylko, ze widzisz: 1500 zabójstw rocznie, cały czas na celowniku prywatnej osoby, a jakby strzelał do ludzi- Korwin za każdym razem by mówił, że mógłby nie mordować. Dlaczego natomiast urzędnik wie lepiej, kto powinien uzyskać broń, a kto nie? Z tego samego powodu, co fryzjer wie lepiej jak ścinać włosy od osoby, która nigdy w życiu nie zajmowała się fryzjerstwem. Dlatego, że to jest jego codzienna praca, za które otrzymuje wynagrodzenie jak wszyscy inni pracownicy. Ktoś idzie na 8 godzin do pracy i np. ścina włosy czy buduje domy, a ktoś inny przez 8 godzin rozpatruje komu przyznać broń, a komu nie. Jest to jego normalna, codzienna praca, dlatego wie lepiej kto powinien uzyskać broń, a kto nie. Skutkiem tego jest 1500 zabójstw mniej rocznie, oraz brak jakiejkolwiek masakry terrorystycznej na przestrzeni ostatnich 80 lat. Ostatnia strzelanka w Polsce była w latach 30 XX w. Więc widzisz jak marny jest sposób myślenia: "chcę mieć broń i nie jestem mordercą, więc muszę ją mieć" Na tej samej zasadzie Korwin proponuje niekaranie za jazdę po pijaku. Jeśli każdy sam by się określał, czy może prowadzić po alkoholu czy nie- dokładnie byłoby to samo. Nie może się sam określać, bo jest uczestnikiem ruchu drogowego i zagraża bezpieczeństwu innym pojazdom oraz pieszym. Jeśli można by było prowadzić samochód po alkoholu, pijany kierowca walnąłby, spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym albo ciężkimi obrażeniami a Korwin mówiłby: nie musiał spowodowac wypadku. Są osoby które po 2 prom. jadą prawidłowo". Natomiast wracając do narkotyków to poza problemem wzrostu przestępczości, nastąpiłby wzrost przemocy domowej i więcej uzależnień. jak ogromnym problemem jest uzależnienie alkoholowe, dla korwinowców to za mało rynsztoku niestety. Jeśli kogoś terrorysta z bronią nie zabije (nie będzie w tych 1500 rocznie, a biorąc pod uwagę że człowiek żyje 80 lat- 100 tys. ogółem), pijany kierowca nie najedzie, to ludzie się samouśmiercą po narkotykach. I cała ta wielka wolnośc korwinowska: terroryzm, zabójstwa, przestępczość, przemoc, rynsztok.

środa, 23 listopada 2016

program w dziedzinie prewencji antyalkoholowej i antynarkotykowej



W Polsce żyje ok. milion alkoholików. Alkohol wywołuje prawie wyłącznie negatywne skutki. Rozbija więzi międzyludzkie, zmniejsza liczbę osób na rynku pracy, powoduje dla państwa zwiększone koszty leczenia. Przede wszystkim jednak wyzwala agresję. 95% sprawców przemocy domowej i połowa przestępców kryminalnych popełnia swoje czyny w stanie nietrzeźwości. Z kolei drący mordę pijacy, upokarzają własną zniżając się moralnie i intelektualnie do poziomu bydła. Nawet jeżeli nie zawsze są niebezpieczni, na pewno zakłócają ciszę nocną i prawo człowieka do spokoju. Jak zatem zaradzić alkoholizmowi skutkom pijaństwa:
a/ wywalać schlane bydło z ulicy. Zabierani przez policję byliby wyłącznie menele, którzy pod wpływem alkoholu zakłócają spokój (drą mordę, ryczą), a nie wszyscy pijani
- mandaty dla wszystkich pijaków drących mordę/ryczących w porze nocnej. Mandat wynosiłby:
500 zł- jeżeli wykroczenie popełniane jest na terenie niezabudowanym
1000 zł- jeżeli wykroczenie popełniane jest na terenie zabudowanym
Uzasadnienie:
- osoby pod wpływem alkoholu odpowiedzialni są za 60 proc. ogółu przestępstw (70 proc. gwałtów i 80 proc. zabójstw); zabieranie hałasującego bydła znacznie ograniczyłoby skalę przestępczości przemocowej
- z obawy o bezpieczeństwo, rodzice nie pozwalają wychodzić w nocy z domu swoim nastoletnim dzieciom
- nocna zwierzyna zastrasza przebywających na ulicy ludzi; zapędzenie zwierzyny do policyjnego bydłowozu zwiększyłoby więc poczucie bezpieczeństwa wśród ludzi
- drące mordę i ryczące bydło zakłóca spokój mieszkańców okolicznych bloków; wywalenie bydła z ulicy realizowałoby ich prawo do ciszy nocnej
Widać co się dzieje w sytuacji, gdy państwo pozostawia ludziom całkowitą wolność i pozwala schlanym świniom wyprowadzać się na nocny wypas i robić z miasta chlew. +Wolność+ do: darcia mordy, zastraszania ludzi, przymusowego trzymania nieletnich w domu, nocnego bandytyzmu (60 proc. przestępstw popełnianych jest pod wpływem alkoholu, większość w porze nocnej). Ja od +wolności+ w tym przypadku wolę pełny zamordyzm. Bydło powinno siedzieć w zagrodzie, a pojedyncze świnie policja powinna zaganiać do bydłowozu z klatkami- gdzie ich miejsce! Sami dobrowolnie chcą być zwierzyną, więc państwo realizowałoby tylko ich wolę i jak zwierzynę traktowało. Policja wypierdalając schlanego śmiecia z ulicy za naruszanie norm, dałaby wolność tym, którzy na wolność zasługują, bo swoim postępowaniem nie naruszają wolności innych. Efekty byłyby wyłącznie pozytywne: spokojna noc dla mieszkańców bez darcia mordy (cisza nocna), bezpieczeństwo na ulicach o 2 takie jak o 14, nieletni bawiący się w nocy na dyskotekach. Państwo woli jednak uznawać zasadę, że nie należy wypieprzać schlanego bydła z ulicy, tylko przeciwnie- zapewnić im "wolność", a jeśli ktoś chciałby czuć się w nocy bezpieczny- ma nie wychodzić z domu albo schodzić bydłu z drogi 300 m wcześniej, żeby bydło mogło sobie komfortowo przejść i poryczeć. W konsekwencji rodzice zakazują niepełnoletnim dzieciom wychodzenia z domów, a na ulicach bydło sieje nie tylko terror (strach) ale i przestępczość. "Wolnością" nazywany jest zatem nocny terror pijanej hołoty: darcie mordy i zastraszanie ludzi. Zero szacunku dla ludzi, pełny szacunek dla schlanego bydła.
b/ wprowadzić przymus leczenia alkoholików:
- umieszczenie w szpitalu odwykowym byłoby obligatoryjne jeżeli wniosek złożyłaby osoba najbliższa, zamieszkująca we wspólnym gospodarstwie domowym lub osoba uzależniona pod wpływem alkoholu popełniłaby przestępstwo
- uzależnienie płacy lekarza pracującego w ośrodku odwykowym od liczby wyleczonych pacjentów. Jeżeli wszyscy powracaliby do nałogu, nie otrzymywałby on w ogóle wynagrodzenia.
- pozbawienie prawa wykonywania zawodu lekarza za umyślne wypisanie niewyleczonego pacjenta
Uzasadnienie:
Większość terapeutów jest przeciwna poddawania terapii alkoholików i narkomanów wbrew ich woli. Celowo wypisują ze szpitala nie wyleczonych pacjentów, a rodzinie mówią, że „nie da się wyleczyć z nałogu, jeśli chory sam nie chce być wyleczony”. Bliscy na ogół wierzą terapeucie, bo uważają go za eksperta. Tymczasem wyrażany przez nich pogląd ma charakter aksjologiczny, a nie naukowy- oni po prostu nie chcą leczyć takich pacjentów. Rodzice, dzieci i małżonkowie pacjentów są zatem przez lekarzy okłamywani.