Korwin uważa, że jeśli ludzie płaciliby skrajnie niskie
podatki byliby szczęśliwi i bogaci. Nie bierze w ogóle pod uwagę faktu, ze nie
płacąc obowiązkowych świadczeń (składki zdrowotnej, podatków na edukacje)
musieliby je pokrywać z własnych oszczędności. Płacąc zaś niższe podatki, na
lecznictwo czy szkolnictwo wydawaliby z własnej kieszeni więcej niż obecnie,
gdy świadczenia te są finansowane z podatków. Koszt indywidualnego finansowania
służby zdrowia i edukacji w porównaniu ze składkowym/budżetowym zwiększyłby się
poprzez dwa czynniki 1/ konieczność samodzielnego pokrycia wszystkich kosztów.
Obecnie rozkłada się on na wszystkich podatników (budżet).Wysokość składki
uwzględnia proporcje liczby osób ja płacących w stosunku do liczby chorych.
Liczba płacących jest znacznie wyższa niż chorych,. Powoduje to że składka
zdrowotna jest znacznie niższa niż gdyby cały koszt leczenia musieliby
sfinansować wyłącznie chorzy. Prawdziwość łatwo stwierdzić na przykładzie.
Operacja kosztuje 40 tys. zł. Byłby to jej koszt, gdyby opłacali ją wyłącznie
chorzy. Pacjentów służby zdrowia jest 5 mln rocznie. Gdyby przyjąć nierealistyczna
sytuacje, że składkę płaca wyłącznie chorzy, musiałaby być ona ustalona w
wysokości, która sfinansowałoby 5 mln chorych. Teraz sytuacja prawdziwa. Składkę
płaci 15 mln osób, za 5 mln pacjentów. Składka jest wiec 3-krotnie niższa niż
gdyby była opłacana wyłącznie przez chorych. Jeżeli jednak każdy miałby
indywidualnie pokrywać koszt własnej operacji, musiałby sam odłożyć 3-krotnie
wyższą kwotę niż wynosi jego obecna składka. 2/ zysk przedsiębiorstwa:
szpitala, firmy ubezpieczeniowej (służba zdrowia) albo właściciela szkoły
(edukacja). Z budżetu państwa pokrywane są tylko koszty służby zdrowia
(operacji, sprzętu medycznego, wynagrodzenia lekarzy) czy edukacji (wynagrodzenia
nauczycieli, sprzętu szkolnego np. laptopów). Przedsiębiorca natomiast działa
wyłącznie dla własnego zysku i będzie prowadził swoją działalność wyłącznie
wtedy, gdy taki zysk osiąga. Podraża to znacznie koszt funkcjonowania systemu ochrony
zdrowia czy edukacji i powoduje, ze staje się on znacznie wyższy niż gdyby był
finansowany z podatków. Nie jest również prawda pogląd głoszony przez
korwinistów, że koszt ten znacząco zwiększa administracja. Sprawdźmy ile on
dokładnie wynosi, opierając się na dostępnej w internecie i w przeciwieństwie
do ustawy budżetowej- przejrzystej, mapie wydatków państwa. Koszt ten wynosi 2
mld zl na 80 mld zl ogólnych wydatków przeznaczonych na służbę zdrowia.
Administracja NFZ podraża zatem funkcjonowanie systemu zaledwie o 2,5%. To tyle
co nic, zważywszy na konieczność zapewnienia przepływu 80 mld zł środków
finansowych przeznaczanych na leczenie. Kartka papieru nie opłaci bowiem
operacji. Robią to urzędnicy NFZ, którzy
dokonują rozliczeń środków finansowych miedzy Funduszem a szpitalami. Zysk
przedsiębiorcy znacznie przekraczałby zatem 2,5% kosztów przeznaczanych na administracje
NFZ. Można spodziewać się, że przedsiębiorca (szpital, ubezpieczalnia) za swoja
działalność oczekiwałby 30-40% zysku przewyższającego jego koszty (operacji,
wynagrodzenia lekarzy, sprzętu medycznego). Ta sama operacja za którą wszyscy
podatnicy płacą 40 tys. złotych, opłacana indywidualnie przez chorego w
prywatnym szpitalu kosztowałaby go ok. 60 tys. zł. Warto prześledzić te koszty
także w edukacji i porównać wydatki z budżetu przeznaczone na publiczne szkoły
z opłatami wnoszonymi przez rodziców za szkoły prywatne oraz studenckimi opłatami
za czesne. Wydatki budżetu na funkcjonowania szkolnictwa wynosza 60 mld zł. Przeliczając
na dorosłego mieszkańca: 60 mld zł rocznie/30 mln mieszkańców Koszt ten wynosi
wiec ok. 180 zł miesięcznie (2400 zł rocznie). Indywidualna opłata za prywatna
szkole jest więc 5-krotnie wyższa niż wydatek budżetu państwa przeznaczony na
kształcenie jednego ucznia. 3/ dodatkowy problem, związany z indywidualnym
finansowaniem służby zdrowia- postawienie chorego w sytuacji: albo zbiorę
kilkadziesiąt tysięcy złotych na operację, albo nie będę miał operacji i umrę.
Zmusiłoby to ludzi do stałego odkładania z wypłaty na leczenie, mimo iż od lat
są w pełni zdrowi. Jak łatwo się domyślić, większość by się nie zabezpieczała
finansowo na wypadek choroby i konsumowałaby wszystkie zarobione pieniądze. Co
z kolei wgoniłoby ich w problem przeze mnie opisany- nie mieliby czym zapłacić
za własne leczenie. Obecny system ochrony zdrowia finansowany ze składki jest
dużo bezpieczniejszy: jesteś zdrowy- płacisz za leczenie chorych; jesteś chory-
inni płacą za twoje leczenie. Dzięki temu unika się problemu opisanego w wątku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz