Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Służba zdrowia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Służba zdrowia. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 grudnia 2015

Dlaczego państwowa służba zdrowia i edukacja jest tańsza od prywatnej?



Korwin uważa, że jeśli ludzie płaciliby skrajnie niskie podatki byliby szczęśliwi i bogaci. Nie bierze w ogóle pod uwagę faktu, ze nie płacąc obowiązkowych świadczeń (składki zdrowotnej, podatków na edukacje) musieliby je pokrywać z własnych oszczędności. Płacąc zaś niższe podatki, na lecznictwo czy szkolnictwo wydawaliby z własnej kieszeni więcej niż obecnie, gdy świadczenia te są finansowane z podatków. Koszt indywidualnego finansowania służby zdrowia i edukacji w porównaniu ze składkowym/budżetowym zwiększyłby się poprzez dwa czynniki 1/ konieczność samodzielnego pokrycia wszystkich kosztów. Obecnie rozkłada się on na wszystkich podatników (budżet).Wysokość składki uwzględnia proporcje liczby osób ja płacących w stosunku do liczby chorych. Liczba płacących jest znacznie wyższa niż chorych,. Powoduje to że składka zdrowotna jest znacznie niższa niż gdyby cały koszt leczenia musieliby sfinansować wyłącznie chorzy. Prawdziwość łatwo stwierdzić na przykładzie. Operacja kosztuje 40 tys. zł. Byłby to jej koszt, gdyby opłacali ją wyłącznie chorzy. Pacjentów służby zdrowia jest 5 mln rocznie. Gdyby przyjąć nierealistyczna sytuacje, że składkę płaca wyłącznie chorzy, musiałaby być ona ustalona w wysokości, która sfinansowałoby 5 mln chorych. Teraz sytuacja prawdziwa. Składkę płaci 15 mln osób, za 5 mln pacjentów. Składka jest wiec 3-krotnie niższa niż gdyby była opłacana wyłącznie przez chorych. Jeżeli jednak każdy miałby indywidualnie pokrywać koszt własnej operacji, musiałby sam odłożyć 3-krotnie wyższą kwotę niż wynosi jego obecna składka. 2/ zysk przedsiębiorstwa: szpitala, firmy ubezpieczeniowej (służba zdrowia) albo właściciela szkoły (edukacja). Z budżetu państwa pokrywane są tylko koszty służby zdrowia (operacji, sprzętu medycznego, wynagrodzenia lekarzy) czy edukacji (wynagrodzenia nauczycieli, sprzętu szkolnego np. laptopów). Przedsiębiorca natomiast działa wyłącznie dla własnego zysku i będzie prowadził swoją działalność wyłącznie wtedy, gdy taki zysk osiąga. Podraża to znacznie koszt funkcjonowania systemu ochrony zdrowia czy edukacji i powoduje, ze staje się on znacznie wyższy niż gdyby był finansowany z podatków. Nie jest również prawda pogląd głoszony przez korwinistów, że koszt ten znacząco zwiększa administracja. Sprawdźmy ile on dokładnie wynosi, opierając się na dostępnej w internecie i w przeciwieństwie do ustawy budżetowej- przejrzystej, mapie wydatków państwa. Koszt ten wynosi 2 mld zl na 80 mld zl ogólnych wydatków przeznaczonych na służbę zdrowia. Administracja NFZ podraża zatem funkcjonowanie systemu zaledwie o 2,5%. To tyle co nic, zważywszy na konieczność zapewnienia przepływu 80 mld zł środków finansowych przeznaczanych na leczenie. Kartka papieru nie opłaci bowiem operacji. Robią to urzędnicy NFZ,  którzy dokonują rozliczeń środków finansowych miedzy Funduszem a szpitalami. Zysk przedsiębiorcy znacznie przekraczałby zatem 2,5% kosztów przeznaczanych na administracje NFZ. Można spodziewać się, że przedsiębiorca (szpital, ubezpieczalnia) za swoja działalność oczekiwałby 30-40% zysku przewyższającego jego koszty (operacji, wynagrodzenia lekarzy, sprzętu medycznego). Ta sama operacja za którą wszyscy podatnicy płacą 40 tys. złotych, opłacana indywidualnie przez chorego w prywatnym szpitalu kosztowałaby go ok. 60 tys. zł. Warto prześledzić te koszty także w edukacji i porównać wydatki z budżetu przeznaczone na publiczne szkoły z opłatami wnoszonymi przez rodziców za szkoły prywatne oraz studenckimi opłatami za czesne. Wydatki budżetu na funkcjonowania szkolnictwa wynosza 60 mld zł. Przeliczając na dorosłego mieszkańca: 60 mld zł rocznie/30 mln mieszkańców Koszt ten wynosi wiec ok. 180 zł miesięcznie (2400 zł rocznie). Indywidualna opłata za prywatna szkole jest więc 5-krotnie wyższa niż wydatek budżetu państwa przeznaczony na kształcenie jednego ucznia. 3/ dodatkowy problem, związany z indywidualnym finansowaniem służby zdrowia- postawienie chorego w sytuacji: albo zbiorę kilkadziesiąt tysięcy złotych na operację, albo nie będę miał operacji i umrę. Zmusiłoby to ludzi do stałego odkładania z wypłaty na leczenie, mimo iż od lat są w pełni zdrowi. Jak łatwo się domyślić, większość by się nie zabezpieczała finansowo na wypadek choroby i konsumowałaby wszystkie zarobione pieniądze. Co z kolei wgoniłoby ich w problem przeze mnie opisany- nie mieliby czym zapłacić za własne leczenie. Obecny system ochrony zdrowia finansowany ze składki jest dużo bezpieczniejszy: jesteś zdrowy- płacisz za leczenie chorych; jesteś chory- inni płacą za twoje leczenie. Dzięki temu unika się problemu opisanego w wątku.

wtorek, 15 grudnia 2015

Rozdział IV: służba zdrowia

1. Zalety państwowego systemu ochrony zdrowia w porównaniu z prywatnym



1/ składka zdrowotna pokrywa tylko koszty funkcjonowania systemu; opłata za leczenie poza kosztami ma generować maksymalny zysk dla właścicieli szpitala
2/ składka zdrowotna rozkłada się na ok 15 mln ją płacących, wiec w przeliczeniu na 1 os jest niższa niżby cały koszt leczenia ponosili wyłącznie chorzy
3/ w państwowej służbie zdrowia koszty leczenia spadają wyłącznie na tych, którzy są w stanie je ponieść (płacą składkę); z opieki medycznej korzystają natomiast wszyscy
4/ w prywatnym systemie ochrony zdrowia przez cały czas trzeba przymusowo odkładać pieniądze na wypadek ewentualnej choroby (chociaż jest się zdrowym), jeśli wszystkie dochody przeznacza się na bieżącą konsumpcję można nie mieć wystarczających środków na pokrycie kosztów leczenia (w tym drogich operacji)

poniedziałek, 14 grudnia 2015

2. Założenia reformy systemu ochrony zdrowia



Wszyscy znamy problemy polskiej służby zdrowia: długie kolejki, kontraktowanie czy korupcja. Nie da się ich zwalczyć bez gruntownej reformy zasad finansowania opieki medycznej. Przede wszystkim powinno się odejść od zasady, że wszystkie świadczenia są formalnie bezpłatne i wprowadzić współpłacenie przez pacjenta za usługi medyczne. Pacjent pokrywałby koszty zabiegów i operacji, w stosunku odpowiadającym 20% miesięcznych dochodów, przypadających na osobę w jego gospodarstwie domowym. NFZ dopłacałby natomiast część środków, których pacjent nie byłby w stanie samodzielnie pokryć. Jedynie więc w przypadku osób nie posiadających żadnego dochodu wszystkie świadczenia zdrowotne byłyby w pełni finansowane z powszechnej składki. Pozostali za leczenie musieliby przynajmniej częściowo zapłacić. Zaoszczędzoną część środków należałoby przeznaczyć na skrócenie czasu oczekiwania na zabiegi/operacje oraz wizytę u lekarza-specjalisty. Dobrym rozwiązaniem tego problemu byłoby również stworzenie centralnego rejestru pacjentów. Wprowadzenie takiego rejestru wyrównałoby czas oczekiwania przez pacjenta na operację, który stanowiłby jedyne kryterium przyjęcia bez względu na jego miejsce zamieszkania. Nie pozbawiałoby to oczywiście możliwości leczenia w prywatnych klinikach chorych, którzy są w stanie samodzielnie pokryć koszty. Poprawa systemu zdrowia wymaga także ogólnego wzrostu wydatków (powyżej obecnych 80 mld zł). Jeżeli jednak zostałby zrealizowany mój program oszczędnościowy, opisany w poprzednim poście, w połączeniu z moimi propozycjami zmian w zakresie ochrony zdrowia, moglibyśmy oczekiwać że państwo zapewni nam lepsze leczenie- szybsze i na wyższym poziomie.

niedziela, 13 grudnia 2015

3. Rozwiązanie problemu zadłużenia szpitali.



Zadłużenie szpitali jest stałym problemem służby zdrowia. Jednak wbrew pozorom, problemem bardzo łatwym do rozwiązania. Brak systemowej koncepcji poradzenia sobie z nim wynika z błędnego schematu myślenia. Przyjmuje się mianowicie założenie, że długi szpitala powoduje złe zarządzanie. Tymczasem znaczenie zarządzania w generowaniu długów występuje jedynie w przypadku przedsiębiorstw, czyli działalności, nastawionej na osiągnięcie zysku, a wobec tego także z możliwością wystąpienia strat. Działalność taka związana jest z ponoszeniem ryzyka. Publiczne szpitale nie są jednak przedsiębiorstwami. Ich mechanizm działania jest odwrotny- utrzymują się ze środków finansowych przeznaczonych przez NFZ w rocznym planie finansowym. Środki te pochodzą z obowiązkowej składki zdrowotnej. Za leczenie pacjenci oddzielnie jednak nie płacą. Szpitale nie prowadza zatem rynkowej rywalizacji, ale działalność publiczną dotowaną z budżetu. Publiczne szpitale nie pozyskują samodzielnie własnych pieniędzy od pacjentów. Środki finansowe zapewnia im NFZ. Wysokość dotacji dla poszczególnych szpitali zależy od przewidywanych przez Fundusz kosztów świadczeń medycznych wykonywanych przez szpital. Wszystkie wydatki na leczenie musza się ostatecznie „domknąć” w planie finansowym na podstawie ogólnych wpływów ze składki zdrowotnej oraz dofinansowania z budżetu państwa. Szpital otrzyma wiec tyle pieniędzy na zabiegi, ile NFZ mu zakontraktuje. Zgodnie z tą zasadą, ilość świadczeń medycznych wykonywanych przez szpital powinien pokrywać się z ilością zabiegów na które uzyskał kontraktacje. Np. jeśli NFZ zaprogramuje szpitalowi 1000 operacji, szpital powinien przeprowadzić 1000. Jeśli przekroczy ustalony limit popada natomiast w zadłużenie. Środki na dodatkowe świadczenia szpital jednak uzyskuje, ale na innej zasadzie niż wcześniej. I tutaj przechodzimy do opisu istoty patologii mechanizmu zadłużania się. Roczne plany finansowe NFZ sporządzane są restrykcyjne tzn. z zasady zaniżają ilość przewidzianych do zakontraktowania świadczeń. Jeśli NFZ pozyska więcej środków finansowych niż wcześniej przewidział, rozdysponowuje je miedzy szpitalami. Problem polega jednak na tym, ze bezzwrotny charakter maja jedynie pieniądze zakontraktowane w pierwotnym planie finansowym. Dodatkowe środki powodują więc zadłużanie się szpitali. Szpitale staja przed wyborem jednego z dwóch bardzo złych ewentualności: 1/ albo nie pozyskają dodatkowych środków na leczenie i jeszcze wydłuża bardzo długi już czas oczekiwania pacjentów na świadczenia zdrowotne 2/ albo pozyskają dodatkowe środki i zadłużają się. Jedynym racjonalnym rozwiązaniem problemu zadłużania się jest zatem udzielanie wszystkich dotacji dla placówek medycznych na zasadach bezzwrotności. Dodatkowe pieniądze traktowane byłyby tak samo jak zakontraktowane. Jeśli np. w planie finansowym NFZ zakontraktował szpitalowi 1000 zabiegów, a w trakcie roku okaże się, że istnieją środki finansowe na przeprowadzenie kolejnych 500, pieniędzy za przeprowadzenie 500 nie zakontraktowanych wcześniej zabiegów, szpital nie zwracałby Funduszowi (tak samo jak nie zwraca zakontraktowanych).