Jestem za obniżeniem wieku prawnej dorosłości do 15 lat. Argumentacja konieczności przeprowadzenia reformy obniżenia pełnoletności wiąże
się z niesprawiedliwością systemu wychowawczego. Uzasadnieniem zmian
jest poziom ogólnej sprawności intelektualnej nastolatków, dorównujący
osobom dorosłym: w skali inteligencji Wechslera 16-latkowie mają średni
IQ dla dorosłej populacji) oraz wielowiekowa, pełna samodzielność osób
między 15 a 18 rokiem życia (obecna granica pełnoletności istnieje
dopiero od 2 poł. XVII w). Jeszcze ważniejszym powodem uznania, że
system prawny kształtuje władzę rodzicielską w sposób jednoznacznie
niekorzystne dla dziecka jest emocjonalne podłoże wszelkich zachowań
uznawanych za "wychowawcze". Stanowią one w istocie tylko
zracjonalizowaną formę przemocy wobec małoletnich. Pod pozorem
wychowania dorośli okazują swoją władzę i poczucie wyższości nad dziećmi
i młodzieżą przejawiającą się w jak najpełniejszym podporządkowaniu
niepełnoletnich oraz zdeprecjonowaniu ich wartości jako ludzi. W
praktyce wychowanie jest więc totalitaryzmem, odbierającym młodzieży
dwie najcenniejsze wartości- wolność i godność. Przez 350 lat
obowiązywania represyjnego systemu wychowawczego na poruszone przeze mnie kwestie nie zwrócono w ogóle uwagi, gdyż koncentrowano się
wyłącznie na skutkach poszczególnych oddziaływań wychowawczych dla
psychiki i dalszego rozwoju dzieci. Naturalna skłonność dzieci do
emocjonalnego podporządkowania się władzy wychowawców i racjonalizowania
przemocy zgodnie z ich argumentacją sprawia, że poza wykorzystaniem
seksualnym, wszystkie inne formy przemocy odbierają jako troskę. Wszyscy
więc uznali, że skoro tylko pedofilia wyrządza nieletniemu prawdziwą
krzywdę, tylko ona powinna być zwalczana, a każde inne zachowanie
niszczące jego sferę wolności i godności jest właściwe lub dopuszczalne.
Nikt nie widzi nic złego w tym, że średnio inteligentnym dorosłym
ludziom (15-16 letnim), przez pokolenia żyjącym w pełnej samodzielności
całkowicie odebrano wszelkie prawa i możliwość stanowienia o własnym
losie, gdyż takie ich traktowanie nie zaburza im psychiki.
Odhumanizowanie dzieci i młodzieży poprzez sprowadzenie do roli
"zwierzątek" odczuwających ból i cierpienie musi się skończyć, gdyż jest
ono niegodne człowieczeństwa. Nieodczuwanie krzywdy nie wiąże się
bowiem z jej brakiem, tylko ze zniewoleniem mentalnym i wykorzenieniem
wszelkich form zewnętrznego i wewnętrznego sprzeciwu.
Całość zagadnienia opisuję na odrębnym blogu www.totalitaryzmwychowawczy.blogspot.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz