Oficjalnie wciąż używa się potocznie określenia wolny rynek. Jednak w
rzeczywistości produkcję w każdym niemal sektorze gospodarki (poza
produkcją materiałów budowlanych) monopolizuje kilka koncernów.
Współczesna gospodarka nie jest zatem wolna (konkurencyjna), tylko
oligopolowa. Istnienie oligopoli jest niekorzystne dla rynku, gdyż
niszczy produkcje i konkurencje. Przełamanie hegemonii koncernów z
największym kapitałem nie będzie łatwe, gdyż nie są one zainteresowane
stworzeniem warunków, w których zmuszone miałyby być do prowadzenia
rywalizacji z wieloma podmiotami. Państwo zamiast wspierać monopole
powinno przeciwdziałać im. Poza wielkimi koncernami, zaopatrującymi cały
rynek potrzebni są także mali producenci lokalni. Gospodarka wielu
konkurujących ze sobą przedsiębiorstw produkcyjnych funkcjonowałaby na
pewno korzystniej od obecnej. Oferowane produkty byłyby tańsze ze względu na związaną z redukcją ilości faz obrotu- eliminację marży hurtowej i detalicznej. Z nowej organizacji handlu najbardziej skorzystaliby producenci rolni, którzy sprzedawaliby swoje produkty bezpośrednio na rynek, z pominięciem bardzo niekorzystnego dla nich skupu. Przedstawiam bariery w wejściu nowych firm
na rynek i proponowane przeze mnie rozwiązania tych problemów. Bariery:
1. bariera braku sprzedawcy-
problem z dystrybucją własnego towaru. Dzisiaj sieci detaliczne
rozprowadzają towar wielkich koncernów. Ich duży i stały zysk
zapewniający im ustabilizowana sytuacje rynkowa sprawia, że są one
uznawane przez duże sklepy spożywcze za wiarygodnych partnerów
biznesowych. Sieci detaliczne nie będą natomiast chciały. rozprowadzać
towar nieznanych marek przedsiębiorców, dopiero wchodzących na rynek i
mogących k zbankrutować. Sprzedaż bezpośrednia przez producenta towaru
we własnych sklepach raczej na dzisiejszym rynku tez by się nie
powiodła. Skoro nawet Wawel przynoszący 200 mln zł zysku rocznie posiada
jedynie kilkanaście sklepów firmowych w kraju, bo zdecydowanie bardziej
opłaca się im rozprowadzać swój towar w wielkich sieciach spożywczych.
Ta forma dystrybucji nie dawałaby wiec zupełnie żadnych szans
początkującemu, nieznanemu producentowi.
2. bariera nieznajomości
technologii produkcji- Technologie produkcji wielkich koncernów
kształtowały się latami i były współtworzone przez wiele osób.
Początkujący przedsiębiorca nie ma natomiast żadnych możliwości zdobycia
wiedzy i umiejętności w zakresie sposobu wytwarzania produktu.
3. bariera związana z możliwością wchłonięcia malej firmy przez oligopol
4. bariera związana z nieznajomością towaru przez konsumentów i brakiem środków na jego promocje (reklamę).
5. bariera radykalnego spadku dochodów z podatku VAT, spowodowana zmniejszeniem ilości faz obrotu towaru. Podatek VAT jest płacony od każdego pośrednika sprzedaży. Reforma zakłada bezpośrednią sprzedaż towaru przez producentów, w związku z czym państwo straciłoby dochody VAT ze sprzedaży hurtowej i detalicznej. VAT płaciliby wyłącznie konsumenci, co przełożyłoby się na ubytek wpływów do budżetu o ok. 60 mld zł.
Teraz moje propozycje:
1 bariera braku sprzedawcy (najważniejsza bariera dla demonopolizacji)- skoro
prywatne koncerny spożywcze nie będą chciały sprzedawać towaru
nieznanych producentów, a handel indywidualny obarczony jest ryzykiem bankructwa, sprzedawcy- producenci swoją działalność gospodarczą powinni prowadzić w ramach wspólnej sieci sprzedaży detalicznej "Sprzedaż własna". Sprzedawcy-producenci wnosiliby opłatę za sprzedaż- tak jak handlarze bazarowi, natomiast pod względem wewnętrznym teren sprzedaży byłby sklepem- budynkiem z podziałem na grupy artykułów rozłożonych na półkach artykułów za które klient płaciłby w kasie. W zaproponowanej przeze mnie formie organizacyjnej sprzedaży producenci-sprzedawcy ponosiliby pełny koszt wszystkich niesprzedanych produktów. Z opłaty wnoszonej przez producentów-sprzedawców pokrywany byłby koszt przechowywania żywności oraz inne koszty związane z
funkcjonowaniem obiektu handlowego, w tym wynagrodzenie kasjerów i
innych pracowników. Opłata nie przewyższałaby tych kosztów, gdyż w przeciwnym razie stałaby się rodzajem podatku.
2 bariera nieznajomości środków produkcji- duże znaczenie w
przełamaniu tej bariery odegra system szkolnictwa wyższego. Powinien
powstać kierunek studiów zajmujący się technologia produkcji. Student w
ramach 5-letnich studiów magisterskich zaznajamiałby się z technologia
produkcji, najważniejszych dla rynku towarów takich jak: wyroby
tytoniowe i alkohole, napoje gazowane, lody, słodycze, kosmetyki,
proszki do prania i inne. Istniałaby także możliwość ukończenia kursu
zaznajamiającego z technologia produkcji jednego towaru.
3 bariera związana z wchłonięciem mikro przedsiębiorcy przez oligopol- przeciwdziałaniu tej patologii powinny służyć przepisy prawne, uniemożliwiające przejmowanie małych producentów przez ogólnorynkowe koncerny. Nałożony zostałby także ustawowy obowiązek dopuszczenia do sprzedaży wszystkich producentów zgłaszających taką chęć- bez żadnego wyjątku. Silniejsi producenci nie mogliby zatem wykluczać słabszych. Konkurencja byłaby wówczas pełna, gdyż dawałaby szansę utrzymania się na rynku najdrobniejszemu nawet sprzedawcy.
4 bariera związana z nieznajomością towaru przez konsumentów i brakiem środków na promocję własnego produktu (reklamę). Dobrym sposobem na promocje byłoby stworzenie możliwości
degustacji (produkcja artykułów spożywczych i napoi) lub wzięcia na
próbę (np. produkcja proszków) produktów nowych producentów. Pewna część sklepu wydzielona byłaby właśnie na taka
promocje. Początkujący przedsiębiorcy informowaliby tez klientów w jakich jeszcze punktach sprzedaży detalicznej mogliby nabyć ich produkt (zakładamy ze
jest to początkujący producent i sprzedaż jego produktów prowadzi ledwie
kilka sklepów).
5 bariera radykalnego spadku dochodów z podatku VAT, spowodowana zmniejszeniem ilości faz obrotu towaru. Przed przeprowadzeniem reformy konieczne jest zatem zbilansowanie wszystkich wydatków i dochodów budżetowych, co będzie możliwe dzięki wdrożeniu w całości mojego planu oszczędnościowego na 200 mld zł.
W tak zorganizowanej formie handlu detalicznego uczestniczyliby na tych samych zasadach producenci lokalni i ogólnorynkowi, z tym, że duże koncerny nie miałyby możliwości prowadzenia reklamy swoich towarów na terenie sklepu. Dział promocyjny sklepu służyłby wspieraniu marek nieznanych producentów, wchodzących dopiero na rynek. Na podobnej zasadzie co produkcja zorganizowany byłby także import. Importerzy, tak samo jak producenci również zajmowaliby się jednocześnie sprzedażą importowanych przez siebie towarów (np. owoców). Producenci-sprzedawcy i importerzy-sprzedawcy uczestniczyliby zatem we wspólnym rynku, sprzedając swój towar w tych samych obiektach handlowych. Dzięki eliminacji liczby pośredników w obrocie (hurtowników, sklepów detalicznych) i co za tym idzie- nakładanych przez nich marż, ceny produktów spadłyby ca najmniej o 30%. Likwidacja marży hurtowej i detalicznej w połączeniu z wielością konkurujących ze sobą podmiotów oraz proponowaną przeze mnie porównywarką internetową powodowałoby, że ceny utrzymywałyby się zawsze na stabilnym, bardzo niskim poziomie