Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Energetyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Energetyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 stycznia 2018

4a Jak skutecznie obniżyć cenę prądu?

Wzrost ceny prądu wiąże się ze wzrostem opłat, nałożonych na Polskę przez Unię Europejską z powodu dalszego wykorzystania węgla jako tańszego surowca i w związku z tym niedostosowania się do wymogów stawianych przez Unię przejścia z energetyki węglowej na droższą, ale bardziej ekologiczną energetykę wiatrową. Wprowadzona niedawno przez sejm refundacja ceny prądu jest zupełnym absurdem, gdyż jej jedynym skutkiem będzie przerzucenie kosztów z indywidualnych odbiorców na podatników. Wszyscy natomiast i tak zapłacą, a zmieni się jedynie forma płatności- zamiast rachunków pieniądze budżetowe. Z kolei dobrowolne zastąpienie tańszego surowca (węgiel) droższym (źródła odnawialne) dla realizacji wymagań Unii Europejskiej, skutkowałoby stałym podrożeniem prądu, któremu nie dałoby się już w ogóle zaradzić. Jakakolwiek perswazja na Unię w stylu: jesteśmy niepodlegli i możemy robić co chcemy może się skończyć tylko i wyłącznie dalszym wzrostem sankcji za emisję CO2 i w następstwie jeszcze droższym prądem. Wychodzenie natomiast z Unii z powodu tej akurat okoliczności nie bilansuje korzyści naszego członkostwa w innych dziedzinach: dopłat bezpośrednich dla rolników, pieniędzy z funduszy strukturalnych, podejmowania przez polskich imigrantów pracy w krajach UE. Jedynym możliwym rozwiązaniem jest więc podjęcie negocjacji z UE w sprawie likwidacji opłat emisyjnych. Należy dążyć do wydłużenia przynajmniej o 25 lat okresu przejściowego na przyjęcie polityki ekologicznej. W tym celu Polska powinna wykazać nasz znikomy udział w globalnym ociepleniu i skonfrontować go z ogólnie dużo niższymi płacami w Polsce. Wniosek nasunie się wówczas sam: wzrost cen prądu nieproporcjonalnie uderza w ludność jednego z najbiedniejszych krajów UE, a energetyka wiatrowa może być przez Polskę wprowadzona dopiero po wzroście zamożności ludności do poziomu co najmniej obecnej średniej unijnej. Zważywszy, że przewidywane przez ekspertów szkody klimatyczne mogą się zacząć za ok 50 lat, a Polska jako mały kraj emituje zupełnie nie odczuwalną dla globalnego środowiska ilość gazów cieplarnianych, argument o zubożeniu ekonomicznym Polaków i dużej odczuwalności podwyżek na funkcjonowanie przeciętnego gospodarstwa domowego w Polsce, miałby szansę przekonać unijnych komisarzy. Oczywiście pod warunkiem, że negocjacje prowadziliby profesjonalni, i merytorycznie dobrze do sprawy przygotowani  negocjatorzy.